Pozory mylą, czyli trochę o szufladkowaniu

Często można spotkać się z określeniami, i obgadywaniem ludzi których znamy. Ktoś mówi „Ale ta Kaśka to plastik, jest straszna, jeszcze to kilo tapety na twarzy, ubiera się zupełnie jak lalka barbie” lub „Tomasz to straszny pozer, zawsze opowiada dużo dowcipów i zawsze twierdzi, że połowa z nich wzięła się z jego własnego doświadczenia”. Pewnie każdy z nas kojarzy takie sytuacje, gdy ktoś tak mówił w naszym towarzystwie, albo nawet gdy my sami oceniamy tak drugą osobę.
Z czego bierze się takie szybkie szufladkowanie ludzi i przylepianie im plakietek z napisem „pusty” lub „pozer”. Niektórych nie musimy nawet poznawać bliżej, aby tak o nich powiedzieć. Do określenia w ten sposób niektórych osób wystarczy nam jedno spojrzenie. Z czego to się bierze?
Zazdrość
Zwyczajna zazdrość jest uczuciem, które napawa nas negatywnymi emocjami. Niestety sytuacje z piaskownicy gdzie kolega miał lepsze zabawki od niejednego z nas, przenoszą się na coraz wyższe poziomy. Lepsza łopatka, deskorolka, ciuchy, auto, mieszkanie. Swoista rywalizacja i wyścig szczurów, napędzany obecnym stylem życia który trzyma dużo ludzi w swoim kołowrotku.
Posiłkując się przykładem powyżej. Załóżmy, że zazdrościsz Tomaszowi poczucia humoru i tego jak całe twoje towarzystwo jest nim zachwycone. Nic dziwnego, też bym był wkurzony jakby ktoś zabrał mi fuchę najbardziej lubianej osoby w grupie. Co dzieje się w takim wypadku? Jesteś zły, więc zaczynasz szukać bodźców aby poczuć się lepiej. Wmawiasz więc sobie, że doskonały humor i ciekawe życie Tomka to nic innego jak zwykłe pozerstwo, oparte na przeczytaniu kilku tekstów na necie tylko po to aby przypodobać się grupie. Tobie jest lepiej na duchu bo dałeś upust swoim negatywnym emocjom. A bogu ducha winny tomek, który nawet nie wie, że z jego powodu jesteś zdenerwowany zostaje w twojej głowie zaszufladkowany jako pozer.
Przykładów można by wymieniać wiele: kolega który dorobił się na giełdzie milionów przez zazdrość może być postrzegany jako złodziej, znajomy który zdobył ciepłą posadkę jako cfaniak i krętacz itd. itp. Co to daje? Nic.. zupełnie nic, zazdrość szkodzi tylko osobie która daje dojść do głosu takim negatywnym emocjom.
Odmienność brak tolerancji
To chyba najczęstszy i najbardziej popularny przykład szufladkowania. Jak ktoś słucha metalu i nosi długie włosy, to od razu musi być opętany i składać w ofierze koty?
Może i tak, ale znam przykład takiej osoby która jednocześnie umie całkiem dobrze wytłumaczyć na zajęciach z matematyki pochodne i granice funkcji
i nie mówię tutaj o studencie..
Posiłkując się przykładem z początku wpisu, Kasia lubiąca nosić białe kozaki i kilogram tapety na twarzy, przez większą część społeczeństwa będzie uznawana za pustą idiotkę. Mało kto może dopuścić do siebie myśl, że dziewczyna chce po prostu ładnie wyglądać, a styl ubierania w ten sposób jej odpowiada. Co z tego, że dziewczyna jest śliczna i chętnie być się z nią umówił. Nosi się na różowo, a to musi ją przekreślać, bo obecnie są takie trendy i byłby to tzw. obciach. No sory, ale dla mnie momentami takie rzeczy wydają się śmieszne. Jak blondynka to głupia, a cygan to zawsze złodziej?
Czasami takie uprzedzenia na tle tolerancyjności nie są zależne jedynie od nas. Bywa, że środowisko, rodzina wpaja nam złe wzorce. Katolik może być źle ukierunkowany na tolerancje religijną i z małego chłopca może stać się kibolem nienawidzącym żydów, w rozwoju którego pomogła fanatyczna babcia opacznie rozumiejąca biblię. Na szczęście po to mamy rozum, aby oceniać samemu, nie sugerować się telewizją, naukami kościoła, polityków czy kogoś innego.
Sami możemy oceniać i weryfikować, ważne aby mieć czas na wyciągnięcie wniosków. Nie oceniać nikogo po sposobie bycia, zachowania i przynależności kulturowej bądź religijnej. Czasami zdaje mi się, że ludzie niby są na coraz wyższym poziomie abstrakcji czy to uczuciowej czy naukowej. A czasami targają nimi tak przyziemne i powiedziałbym prymitywne wzorce i przekonania, że aż za przeproszeniem ‘żal mi dupę ściska’.. Serio czasami mi po prostu wstyd za znajomych którzy, potrafią w tak paskudny sposób skrzywdzić kogoś, kogo nawet nie znają.
Nasz subiektywizm
To oczywiste, że nasze wyobrażenie o innych ludziach zawsze będzie subiektywne. Bo to my oceniamy ich na podstawie tego, jak widzimy ich zachowania naszymi oczami. Nie sugeruje tutaj męczeczennictwa i upierania się na siłę o dobrych intencjach złego człowieka. Pierwsze wrażenie, jak dowodzi wiele naukowych badań jest istotne podczs poznawania nowej osoby. Jednak uważam, że trzeba starać się patrzyć na początku bez interpretacji, bo aby tak na prawdę poznać człowieka trzeba trochę więcej czasu niż jedno spojrzenie w oczy.
A jakie Ty drogi czytelniku masz doświadczenia z szufladkowaniem osób i mylną grą pozorów? Może sam byłeś / byłaś osobą którą ludzie szufladkowali bez powodu? Podziel się opinią na ten temat w komentarzach!
Luty 23, 2011 o godzinie 08:26
Staram się nie szufladkować nikogo. Nie osądzać i nie obgadywać. Zawsze po tym mam okropne wyrzuty sumienia i nie ma znaczenia czy osądziłam kogoś tylko w myślach czy na głos. Osądzić jest łatwo i przez to wywyższyć się, że my jesteśmy lepsi, ale sami nie zauważamy tysiąca rzeczy, w których jesteśmy beznadziejni. I nie chodzi mi tu o umiejętności i żadne dokonania, ale zwykłe codzienne zachowania.
Uhh.. trochę się rozpisałam 
Niestety myśli same często pojawiają się nieproszone, ważne żeby ich na głos nie wypowiedzieć to powoli wyjdą z głowy i nikomu nie zrobią krzywdy. Po za tym po wyglądzie staram się w ogole nie oceniać. W ogole nie staram się oceniać, ale owszem patrząc w oczy rozmówcy rozumiem czy jest szczery, czy jest obłudny. Dla mnie liczy się to jaki ktoś jest w środku, jaki ma sposób myślenia, zachowania, system wartości – dalej wtedy nie oceniam samego człowieka, ale na tej podstawie decyduję czy chcę się zaprzyjaźnić czy tez unikać tej osoby. Unikanie to dobra metoda- mój spokój nie jest zakłócony a i nie kuszę tej drugiej osoby do obgadywania..nie widzę powodu, aby zaburzyć harmonię i zezwolić komuś nieszczeremu i zazdrosnemu zbliżyć się do mojego życia.. to na prawdę żadnej ze stron nie służy.. Sama w ogóle nie bawię się w pozory i sztuczne uśmiechy, jestem tym zmęczona. Ostatnio stałam się nawet zbyt szczera..nie kłamię, żeby ktoś poczuł się lepiej. Prawdziwy przyjaciel potrafi przyjąć szczerość, choćby się z nią nie zgadzał i ta by była bolesna. Sama również cenię szczerość. Wiem, że moj przyjaciel nie mówi mi miłych rzeczy, aby utrzymać przyjaźń. Nawet jeśli się nie zgadzam to i tak się nie obrażę bo wiem, że przyjaciel mówi prawdę z troski, a nie z jakiegoś sobie znanego powodu, wyciągnięcia korzyści czy radości z mojego smutku…
Następnym razem jak ktoś zobaczy na ulicy bardzo otyłą osobę albo bardzo umalowaną dziewczynę, zanim wypowie jedno słowo w jej kierunku niech pomyśli w czym sam jest bardzo nieidealny
Pozdrawiam
Luty 23, 2011 o godzinie 17:25
@Ev: Masz rację w zupełności, unikanie osób negatywnie na nas wpływających jest bardzo dobrą metodą. Nie psujesz nerwów ani sobie ani drugiej osobie, w zależności jak wygląda sytuacja.
Bardzo interesujący i wyczerpujący komentarz, który jest świetnym uzupełnieniem wpisu. Dzięki za podzielenie się własnymi przemyśleniami
!
Luty 23, 2011 o godzinie 19:29
Nie ma za co.
Właśnie bardziej szczegółowo przejrzałam Twojego bloga – bardzo sympatyczny i skłania do wielu refleksji. Dobra robota!
Marzec 4, 2011 o godzinie 20:16
Drogi Gospodarzu,
Nie znalazłam adresu Twojego maila. Postanowiłam napisać to w komentarzach.
Zostałam wciągnięta w akcję The Versatile Blogger. Jako, że naprawdę lubię Twój blog oraz uważam go za niezmiernie interesujący, motywujący, umieściłam Cię na swojej liście siedmiu najlepszych blogów. Właśnie zostałeś przeze mnie „otagowany”. Mam nadzieję, że zechcesz wziąć udział w tej zabawie.
Pozdrawiam serdecznie,
Olga (Wasp)
Marzec 4, 2011 o godzinie 20:20
[...] Pozory mylą, czyli trochę o szufladkowaniu [...]
Marzec 6, 2011 o godzinie 01:31
Nie cierpię szufladkowania! Niestety większość Polakó to kocha..
Marzec 6, 2011 o godzinie 01:32
* Polaków
Pozdrawiam tak w ogóle
Styczeń 20, 2012 o godzinie 00:22
Tak, coś o tym wiem, bo sam jestem w ten sposób oceniany/traktowany. Muszę szczerze przyznać, że to jest żałosne. Ludzie, którzy nic o mnie nie wiedzą potrafią sobie wyimaginować mój charakter/osobowość na podstawie własnych przemyśleń rozmawiając ze mną… no może z 5 minut. Po tym „długim” czasie wiedzą oczywiście o mnie wszystko. Nie rozumiem tego, dlatego omijam takich ludzi z daleka i nie przejmuję się nimi, bo nie są tego warci. Właściwie co to tym ludziom daje, że oceniają po wyglądzie, wytworzonym charakterze czy czymkolwiek nie będącym sposobem myślenia, postrzeganiem świata oraz cenionymi wartościami danego człowieka. Czy ktoś uważa, że jest lepszy od kogokolwiek… No bez jaj…, przecież wszyscy doskonale powinni sobie uzmysłowić, że żaden człowiek nie jest ani gorszy ani lepszy od drugiego i nigdy nie będzie nawet choćby tego bardzo chciał. Lepszy, bo więcej posiada, bo ma więcej kasy, znajomości, lepsze geny dostał po starych, dlatego twierdzi, że inni są gorsi? Czy jest w tym jakaś logika, bo ja jej nie widzę, może powinienem przejść się do jakiegoś specjalisty albo psychologa najlepiej. Pozdrówka.