Zawsze możesz nauczyć się czegoś od ‘nikogo’.

Pisząc ten wpis, przychodzi mi do głowy wiele postaci pozytywnych jak i negatywnych, kompletnie otwartych lub zupełnie zamkniętych na czyjeś sugestię lub wskazówki. Sam nawet nie wiedziałem początkowo jaki tytuł nadać temu artykułowi. Myślę, że na początek dobrym sposobem przedstawienia o co mi tak właściwie chodzi będzie cytat mojej nauczycielki polskiego z technikum „Człowiek, może nawet 10 fakultetów mieć skończonych, a i tak słoma z butów może wystawać”.
Chodzi oczywiście o umiejętność słuchania innych, uczenia się od innych cały czas i bez względu na to czy są to dla nas nauczyciele czy uczniowie. Mając wszystkie możliwe tytuły naukowe świata możesz nauczyć się czegoś nowego od kogoś, kogo w życiu nie podejrzewałbyś o jakieś górnolotne pomysły lub wiedzę przekraczającą podstawówkę.
Masz papierek to jesteś kimś?
Często osoby, którym udało się zrobić tak cenioną w dzisiejszych czasach (jako papierek) magisterkę, po dostaniu się na jakieś bardziej lub mniej kierownicze stanowisko, stają się Panem i władcą. Patrzą na wszystkich z góry i wszystko wiedzą najlepiej. W końcu mają tytuł mgr przed nazwiskiem a to daje im do tego prawo. I co z tego, że jakiś tam Pan Kazik z zachrypniętym głosem mówi do Ciebie, że za mało jest cementu w mieszance betonowej. Ty przecież wiesz lepiej, nie zważając na to, że wklepując w kalkulator dane pomyliłeś się o jedno zero. Przecież Panu Kazikowi nie może wydawać się „na oko” toż to nieprofesjonalne, twoje wyliczenia podają inaczej a na ich poparcie masz solidny wzór, którego nauczyli Cię na studiach. Nie obchodzi Cię, co mówi jakiś tam Pan Kazik. Nie bierzesz nawet pod uwagę tego, że on robi daną czynność powtarzalnie od prawie 20 lat.. i nawet obudzony w środku nocy na niemiłosiernym kacu będzie umiał lepiej wymierzyć jakąś rzeczy niż Ty!
Dlaczego tak ciężko przyznać się do błędu?
Osoba która w jakiś sposób, zależenie od sytuacji w pracy lub aktualnego stanu rzeczy (np. czekania w jakiejś sprawie w placówce państwowej) jest w hierarchii nad nami wyżej, nie może sobie pozwolić na wytykanie błędów przez kogoś, kto może nie mieć pojęcia na temat pracy tej osoby. No pojęcia może nie mieć, ale może np. umieć logicznie myśleć i zwrócić uwagę na kompletne idiotyzmy powielane przez wiele osób, na które nikt wcześniej nie zwrócił uwagi bo były robione automatycznie i tak często powielane, że dawno już się wszyscy przestali zastanawiać „po co i dlaczego”.
Mam trochę władzy, wreszcie mogę się poznęcać
Dlaczego ludzie którzy dorwali się do wyższego stołka, przestają szanować osoby na niższych stanowiskach? Bo nie ukrywajmy, w wielu przypadkach jest tak, że nauczyciel, pracodawca, szef, przełożony, nawet urzędnik państwowy w jakiejś placówce boi się po prostu, że ktoś będzie od niego wiedział coś lepiej. Nie wiem skąd wzięło się takie gniewne i konserwatywne zacietrzewienie. Tyle mówi się ostatnio o kreatywności młodych osób o innowacji i podejściu do wielu problemów w inny sposób. A nadal tak utarte są schematy które hamują rozwój ludzi i inicjatyw.
A najczęściej jest tak:
- Nauczyciel dowali dodatkową pracę domową bystremu uczniowi, za to że ten zwraca mu uwagę na rażący błąd. Nauczyciel czuje się ośmieszony przez ucznia, więc w ramach zemsty i kary zadaje mu więcej do domu
- Pracodawca po zwróceniu mu uwagi przez pracownika, że aktualny model firmy jest nieefektywny i można coś zrobić lepiej. Odsyła pracownika do większej ilości papierkowej roboty. Żeby odechciało mu się majstrować przy systemie, który może za dobrze się nie sprawdza, ale został wymyślony przez samego szefa.
- Za zwrócenie uwagi urzędnikowi na pomyłkę, lub zapytanie o coś, na co nie zna odpowiedzi. Odeśle nas najczęściej po jakieś dodatkowe zaświadczenie (które tak na marginesie w ogóle nie będzie nam potrzebne), ale żebyśmy zobaczyli kto tu ma władze i zastanowili się zanim „jaśnie wielkiej” pani w okienku wytkniemy błąd.
A powinno być tak:
- Nauczyciel ciesząc się, że ma takiego bystrego ucznia który wyłapał rażący błąd na tablicy. Stawia mu bardzo dobrą ocenę i stawia jako przykład do naśladowania innym uczniom. Nie czuje się urażony, że ktoś zwrócił mu uwagę. Ale cieszy się, że ktoś to zrobił.
- Pracodawca po zwróceniu mu uwagi przez pracownika, że aktualny model firmy jest nieefektywny i można coś zrobić lepiej. Wprowadza zmiany zaproponowane przez pracownika w życie. Firma w krótkim czasie podwaja zyski. Pracownik dostaje awans i podwyżkę. A szef cieszy się, że może mieć w swoim zespole tak kreatywną i przedsiębiorczą osobę.
- Urzędniczka patrząc na pomyłkę, na którą właśnie zwróciliśmy jej uwagę uśmiecha się i życzliwie potakuje, że mieliśmy rację ;] tłumacząc, że pod koniec miesiąca zawsze mają urwanie głowy z tymi dokumentami.
Traktuj innych tak jak sam chciałbyś być traktowany
Jestem pewien, że jesteś jedną z tych osób które nie lubią wywyższających się pracodawców, „nieomylnych” wykładowców i urzędników z podejściem „idź i nie wracaj”. Jeżeli będziesz kiedyś w sytuacji, w której to ty staniesz wyżej na drabince, mam nadzieję, że przypomni Ci się ten wpis. Spojrzysz na osobę po drugiej stronie biurka jak na człowieka, oraz jak na kogoś kim sam kiedyś byłeś. Nigdy nie zapominaj, że zawsze możesz się nauczyć czegoś od kogoś innego, oraz o tym aby traktować innych tak jak sam chciałbyś być traktowany.
Luty 15, 2011 o godzinie 10:34
Miałam nauczycielkę, która dodawała jeden punkt temu, który na sprawdzianie zauważył błąd – są jednak dobrzy nauczyciele
Luty 15, 2011 o godzinie 13:02
Dobrze wiedzieć
że jednak są tacy nauczyciele. Nie twierdze, że nie ma takich w ogóle. Bo także na podobne przypadki w swoim życiu trafiłem. Jednak niestety w większości przeważał ten negatywny wzorzec.
Dzięki za komentarz!
Luty 15, 2011 o godzinie 13:06
Trzeba uczyc sie od innych, a ze trudno przyznac sie do bledu wiem sama z wlasnego doswiadczenia. Dziwi mnie tylko ten „atak” na przemądrzałych mgr, ja do tej pory spotkałam sie z glupimi ludzmi bez zadnego wyksztalcenia, przekonanymi o wlasnej wyzszosci nad innymi tylko dlatego, ze wujek/ciocia/mama/ tata zalatwili im prace. Wiesz co potrafi taki ktos, kiedy pod soba ma pracownikow np. po studiach? Wtedy pokazuje jaki to jest wspanialy bo rzadzi i nie musial studiowac
Wspaniala sprawa..
Luty 15, 2011 o godzinie 13:44
Oj tak.. nie wspomniałem o tym jakoś we wpisie. I tutaj szczegółów nie będę podawał. Ale mam bardzo bliską styczność z podobnym przypadkiem. Jeżeli też masz styczność z takimi ludźmi to szczerze współczuje. No co poradzić są ludzie i parapety, w każdej sferze życia i tak jak mówisz. Można by odwrócić sytuację z Panem Kazikiem i również znalazł by się przykład na poparcie, że większość szefów nie lubi bardziej wykształconych od nich pracowników.
Luty 15, 2011 o godzinie 19:38
Interesujący wpis, który traktuje niestety o naszej rzeczywistości. Faktycznie w dzisiejszych czasach papier (magiczne trzy literki przed nazwiskiem) nic nie znaczy. To, że ktoś jest magistrem, nie oznacza już niestety, iż jest naprawdę interesującą, mądrą, mająca dużo wiedzę o świecie osobą. Człowiekiem, który jednak coś wartościowego ma do zaprezentowania. Ku mojemu rozczarowaniu, nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, dużo ludzi myśli, że są kimś lepszym, bo posiadają papier. Uważam, że wszyscy są równi. Nie ma lepszy czy gorszych. Może są ci o większej wiedzy, mądrości, doświadczeniu, ale niejednokrotnie od pana Władzia spod budki z piwem możemy się wielu ciekawy rzeczy dowiedzieć. Myślę, że od dosłownie każdego człowieka możemy się czegoś dobrego nauczyć, trzeba tylko dostrzec światło, tak gdzie inni widzą ciemność. Uważam, że powinniśmy (a może nawet naszym obowiązkiem jest) szukać w ludziach dobra. Pamiętam, jak kiedyś były jeszcze wartościowe reklamy w TV, jedna z mówiła „Szukaj w ludziach dobra”. Ciekawe czy pamiętacie która.
Pozdrawiam serdecznie
PS Dziękuję Ci Cinex, za umieszczenie mojego blogu w blogrollu
Marzec 4, 2011 o godzinie 20:21
[...] Zawsze możesz nauczyć się czegoś od ‘nikogo’ [...]
Sierpień 4, 2011 o godzinie 13:17
[...] Kiedyś strasznie denerwowała mnie krytyka innych osób, nie mogłem jej zjeść. Zakrawałem na jakiegoś choleryka albo dziecko z zespołem adhd. Słowem nie można było mi nic powiedzieć, bo zaraz wpieniało mnie, że ktoś mnie poucza. [...]