<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>develop-blog.com</title>
	<atom:link href="http://develop-blog.com/index.php/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://develop-blog.com</link>
	<description>Blog na temat motywacji i rozwoju osobistego.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Apr 2012 17:05:38 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Rozwojowy relaks, czyli kilka motywujących filmów.</title>
		<link>http://develop-blog.com/index.php/2012/04/rozwojowy-relaks-czyli-kilka-motywujacych-filmow/</link>
		<comments>http://develop-blog.com/index.php/2012/04/rozwojowy-relaks-czyli-kilka-motywujacych-filmow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Apr 2012 16:55:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cinex</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://develop-blog.com/?p=986</guid>
		<description><![CDATA[A w dzisiejszym wpisie chciałbym zaprezentować Wam listę pięciu filmów, które dają mega motywacyjnego kopa. Pozycje warte uwagi głównie z racji przesłania i głębokiego wdrożenia w różne kwestie rozwoju osobistego i pozytywnego podejścia do życia, walki o nasz byt i możliwość samorealizacji. Jeżeli zatem po ciężkim dniu macie ochotę rozerwać się przy dobrym filmie, jednocześnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A w dzisiejszym wpisie chciałbym zaprezentować Wam listę pięciu filmów, które dają mega motywacyjnego kopa. Pozycje warte uwagi głównie z racji przesłania i głębokiego wdrożenia w różne kwestie rozwoju osobistego i pozytywnego podejścia do życia, walki o nasz byt i możliwość samorealizacji. </p>
<p>Jeżeli zatem po ciężkim dniu macie ochotę rozerwać się przy dobrym filmie, jednocześnie poszukujecie pozycji, które nie odmóżdży Was bezsensownie, ale pozostawi jakieś przemyślenia. W takim razie zapraszam do zapoznania się poniżej z zajawkami 5 dobrych pozycji które moim subiektywnym zdaniem są warte Waszej uwagi.</p>
<p>W takim razie zaczynamy!<br />
<span id="more-986"></span></p>
<h3>1. Jestem na tak!</h3>
<p>(eng. Yes Man) 2008<br />
<img src="http://farm4.staticflickr.com/3028/3277004729_a7abc7098d.jpg"><br />
Głównym bohaterem jest Carl Allen w którego rolę wcielił się świetny Jim Carrey. Carl na co dzień pracuje w banku, po godzinach stara się unikać jakichkolwiek inicjatyw, z którymi chcą wyjść mu na przeciw znajomi czy przełożony z pracy. Allenowi odpowiada bycie introwertykiem i osobą mało towarzyską, która stanowczo nadużywa słowa &#8216;Nie&#8217;. W efekcie postawa ta sprawia, że wszelakie imprezy, wyjazdy, czy cokolwiek ciekawego, mogącego go spotkać w życiu omijają go szerokim łukiem. Czy jednak Carl jest świadomy tego, że prawdziwe życie ucieka mu sprzed nosa? Co się stanie, gdy pewien telewizyjny mentor wmówi głównemu bohaterowi, że od tej chwili na wszelkie propozycje musi się zgadzać?</p>
<h3>2. Siła spokoju</h3>
<p>(eng. Peaceful Warrior) 2006<br />
<img src="http://farm3.staticflickr.com/2280/1654369425_fe8de7ca1c.jpg"><br />
Dan Millman (Scott Mechlowicz) jest świetnie zapowiadającym się gimnastą, który szykuje się do wyjazdu na olimpiadę. Jego życie jest niemal idealne. Pasmo sportowych sukcesów, nienaganna aparycja i wysportowana sylwetka sprawiają, że życie staje się sielanką wypełnioną imprezami z przyjaciółmi oraz igraszkami z rówieśniczkami skuszonymi ciałem sportowca. Pewnej bezsennej nocy Dan wstępuje na stację benzynową po coś do picia, gdzie spotyka człowieka którego podejście do życia jest zgoła odmienne od tego czego dotąd doświadcza główny bohater. Wtedy młody sportowiec uznaje mężczyznę za obłąkanego. Po wypadku jakiemu w niedalekiej przyszłości ulega Dan, co wydawać by się mogło przekreśla jego karierę i dotychczasowe życie, relacje mężczyzn zmieniają się. A pracownik stacji &#8211; Sokrates (Nick Nolte) pokazuje załamanemu gimnaście, jak podnieść się po porażce i nadal dążyć do celu.</p>
<h3>3. Nietykalni</h3>
<p>(eng. Intouchables) 2011<br />
<img src="http://farm8.staticflickr.com/7047/6790500288_4d13522a20.jpg"><br />
Oglądałem ten film niedawno na uczelni, podczas trochę luźniejszych poświątecznych zajęć z angielskiego. Nie spodziewałem się, że ktoś może zaproponować taką perełkę. Bo film na długo zostanie w mojej pamięci. Film oparty jest na faktach. Mamy dwóch głównych bohaterów, francuskiego milionera Philippe który jest sparaliżowany od szyi w dół, oraz czarnoskórego Drissa z paryskich slamsów, który niedawno wyszedł z więzienia. Film rozpoczyna się rozmową kwalifikacyjną na całodobowego opiekuna dla bogatego francuza, który mogąc jedynie ruszać lekko głową nie jest w stanie samodzielnie egzystować. Pomimo bogatego wachlarza kandydatów wybór pada właśnie na Drissa, osobę która nawet nie przyszła po pracę, a jedynie pieczątkę do pośredniaka o próbie znalezienia pracy, aby udokumentować chęć powrotu na uczciwą ścieżkę po wyjściu z więzienia. Czemu Philippe wybrał jako pomocnika właśnie czarnoskórego recydywistę? Czy Panowie ze sobą wytrzymają? Tego dowiecie się oglądając film!</p>
<h3>4. Rocky</h3>
<p>(eng. Rocky) 1976<br />
<img src="http://farm1.staticflickr.com/128/358621791_80369019f9.jpg"><br />
Tego filmu chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Główny bohater to pochodzący z rodziny włoskich emigrantów Rocky Balboa w którego rolę wcielił się Sylwester Stalone (notabene <a href="http://develop-blog.com/index.php/2012/02/wyrzucaja-cie-drzwiami-wchodz-oknem-czyli-o-karierze-sylvestra-stalone/" title="sylvester stalone">jego droga do sławy</a>, także nie była usłana różami). Lekko przygłupawy i podstarzały pięściarz, dorabiający na boku jako &#8216;ściągacz&#8217; zaległych długów dla podrzędnego gangstera. Wyrzucony z własnej hali treningowej, okrzyknięty przez byłego trenera zbyt starym na ten sport i osobą w której brak potencjału do rozwoju. Pewnego dnia dostaje szansę jedną na milion, zmierzenia się z mistrzem wagi ciężkiej Apollo Creedem. Okrzyknięty przez publikę &#8216;Włoski Ogier&#8217; będzie walczył nie tylko o pas mistrzowski wagi ciężkiej, ale przede wszystkim o szacunek do samego siebie.</p>
<h3>5. Dwunastu gniewnych ludzi.</h3>
<p>(eng. 12 Angry Men) 1957<br />
<img src="http://farm7.staticflickr.com/6079/6155358311_9d79728fb1.jpg" id="yui_3_4_0_3_1334330492587_256"><br />
Klasyka kina. Film z 1957 roku opowiadający historię kilkunastu osób powołanych jako przysięgli w sprawie morderstwa pewnego mężczyzny, którego rzekomo zabił jego własny syn. Niech nie zwiedzie Was fakt, że praktycznie cały film rozgrywa się w jednym pomieszczeniu, ponieważ emocje jakie niesie za sobą przewyższają te serwowane nam obecnie przez zapierające dech w piersiach efekty komputerowe. Zadanie przysięgłych jest trudne, muszą bowiem ustalić jednogłośny werdykt. W zależności od ławy przysięgłych chłopak zostanie uznany za niewinnego i wypuszczony na wolność lub w przypadku winy, skazany na krzesło elektryczne. Pierwsze głosowanie 12 ławników kończy się wynikiem 11:1, gdzie większość jest za skazaniem chłopaka. Osobą, która głosuje za &#8222;niewinnością&#8221; jest bohater którego wyśmienicie zagrał Henry Fonda. Przy czym utrzymuje on, że nie zagłosował za &#8222;niewinnym&#8221;, ale zwyczajnie nie może skazań na śmierć kogoś, o kogo winie nie jest przekonany. Jak zakończą się obrady i jaki będzie werdykt? Film świetnie pokazuje w jaki sposób nasze osobiste doświadczenia wpływają na osąd innych.</p>
<p>Jest to lista zaledwie 5 filmów mniej lub bardziej powiązanych z rozwojem osobistym zostawiające jakieś ciekawsze przemyślenia, które wg. mnie są warte Waszej uwagi i czasu. <strong>A jakie filmy Wy byście umieścili w takim zestawieniu? Zapraszam do dyskusji w komentarzach!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://develop-blog.com/index.php/2012/04/rozwojowy-relaks-czyli-kilka-motywujacych-filmow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy szkoła zabija kreatywność?</title>
		<link>http://develop-blog.com/index.php/2012/03/czy-szkola-zabija-kreatywnosc/</link>
		<comments>http://develop-blog.com/index.php/2012/03/czy-szkola-zabija-kreatywnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Mar 2012 03:23:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cinex</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Inspirujące postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Kreatywność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://develop-blog.com/?p=1081</guid>
		<description><![CDATA[Zaprezentuje wam dzisiaj ciekawą prezentację, którą wygłasza Sir Ken Robinson. W sumie nie jest to tak do końca prezentacja, a raczej monolog i przedstawienie jego własnych przemyśleń na temat tego jak funkcjonuje obecna szkoła i dlaczego robi to źle. Dlaczego obecnie w szkole zamiast uczyć przydatnych informacji wyplenia się kreatywność, która na rynku pracy jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaprezentuje wam dzisiaj ciekawą prezentację, którą wygłasza Sir Ken Robinson. W sumie nie jest to tak do końca prezentacja, a raczej monolog i przedstawienie jego własnych przemyśleń na temat tego jak funkcjonuje obecna szkoła i dlaczego robi to źle. Dlaczego obecnie w szkole zamiast uczyć przydatnych informacji wyplenia się kreatywność, która na rynku pracy jest tak bardzo poszukiwana.</p>
<p>Prezentacja odbywa się na jednym ze spotkań TED, które odbyło się kilka lat temu. O samym TED najpierw kilka słów wprowadzenia z wikipedii:</p>
<blockquote><p>TED (Technology Entertainment and Design) – konferencja naukowa organizowana przez amerykańską fundację non-profit Sapling Foundation. Jej celem jest popularyzacja – jak głosi motto – &#8222;idei wartych rozpowszechniania&#8221;. Obecnym kuratorem jest Brytyjczyk, Chris Anderson, były dziennikarz komputerowy i wydawca.</p></blockquote>
<p>~ źródło: Wikipedia.pl</p>
<p>Nie zabierając zatem zbyt wiele czasu, na niepotrzebne lanie wody poniżej znajdziecie filmik. A osoby które nie znają angielskiego lub słabo sobie z nim radzą, pod filmikiem znajdą transkrypcje prezentacji.</p>
<p><center><br />
<iframe width="480" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/iG9CE55wbtY" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
</center><br />
<span id="more-1081"></span></p>
<p>Dzień dobry. Jak się macie? Było wspaniale, co nie? Nie mam słów na te wszystkie niezwykłe prezentacje jakie się tu odbyły. Tak właściwie, to wychodzę (nie musicie rozumieć, angielskie poczucie humoru). Były trzy ciekawe tematy poruszone podczas konferencji do których chciałbym nawiązać. Jeden z nich to nadzwyczajny dowód ludzkiej kreatywności. We wszystkich prezentacjach, które widzieliśmy, oraz u wszystkich prelegentów można było zaobserwować ogromne pokłady kreatywności i jej różnorodność.</p>
<p>Po drugie postawiło nas to w punkcie, w którym nie mamy pojęcia co się wydarzy, gdy myślimy o przyszłości. Interesuję się edukacją i zauważyłem, że tak naprawdę każdy się nią interesuje. Nieprawdaż? Pomyślcie tak, jesteście zaproszenia na przyjęcie przez swoich przyjaciół i mówicie tam, że pracujecie w oświacie. Szczerze mówiąc będąc pracownikiem oświaty nie bywa się na przyjęciach i imprezach <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  nikt nas bowiem wtedy nie zaprasza (znowu żarcik). Ale jeśli już tam jesteś i ktoś zapyta &#8222;Czym się zajmujesz?&#8221;. A ty odpowiesz że pracujesz w oświacie jako nauczyciel czy coś takiego, to widzisz jak twojemu rozmówce odpływa krew z głowy. To mina w stylu &#8222;o mój boże&#8221;.</p>
<p>Jednak edukacja to jedna z tych rzeczy które bardzo głęboko w nas tkwią. Tak jak religia, pieniądze i tego typu rzeczy. Tak więc edukacja jest jednym z moich zainteresowań i myślę, że powinna ona interesować większość ludzi bo pakujemy w nią dużo pieniędzy. Głównie dlatego, że jest jedna z tych rzeczy które przydadzą się w przyszłości, przyszłości której nie potrafimy przewidzieć i dobrze się do niej przygotować.</p>
<p>Jeśli się nad tym zastanowić, dzieci, które rozpoczną szkołę w tym roku będą odchodzić na emeryturę w 2065. A nikt nie ma pojęcia, jak świat będzie wyglądał chociażby za 5 lat. A jednak próbujemy edukować je na tą okoliczność. Wszyscy jesteśmy zgodni bez wyjątków, co do nadzwyczajnych zdolności u dzieci ich umiejętności do innowacji. To znaczy, Sirena ostatniej nocy była zdumiewająca (odniesienie do jednej z poprzednich prezentacji), czyż nie? Cudownie jest patrzeć na to co robi. Jest wyjątkowa, ale myślę, że jakby to ująć nie jest wyjątkowa jeżeli weźmiemy pod uwagę dziecięcą niesamowitość. Widzieliśmy osobę, która odnalazła talent i poświęciła się mu całkowicie. Według mnie wszystkie dzieci mają ogromny talent, a my tłumimy go bezmyślnie.</p>
<p>Tak więc chciałbym pomówić o edukacji i kreatywności. Twierdze, że kreatywność obecnie jest w edukacji tak samo istotna jak nauka pisania i czytania. I powinniśmy traktować je na równi. Słyszałem ostatnio świetną historię, lubię ją opowiadać. <strong>Dziewczynka na lekcji rysunku. Miała 6 lat i siedziała z tyłu klasy, malując. Nauczycielka twierdziła, że dziewczynka nigdy nie może skupić uwagi a na tych zajęciach z rysunku jednak potrafi. Wychowawczyni była zafascynowana, podeszła raz do niej i zapytała: &#8222;Co rysujesz?&#8221;. Na co dziewczynka odpowiedziała: &#8222;Rysuje wygląd Pana Boga&#8221;, na co nauczycielka powiedziała: &#8222;Przecież nikt nie wie jak wygląda Bóg..&#8221; A dziewczynka na to: &#8222;To za chwilkę się dowiedzą&#8221; <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </strong></p>
<p>Kiedy mój syn miał 4 lata, w Anglii.. właściwie to miał wtedy 4 lata wszędzie nie tylko w anglii <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  (znowu brytyjskie poczucie humoru). Wziął wtedy udział w jasełkach, znacie tę historię jest dosyć popularna. Mel Gibson nakręcił kontynuacje, no ale mniejsza o to. Byliśmy podekscytowani występem syna. To była jedna z głównych ról. Cały rząd zapchaliśmy znajomymi w koszulkach z napisem &#8222;James Robinson JEST JÓZEFEM&#8221;. W trakcie przedstawienia wchodzą trzej królowie, niosą złoto, kadzidło i mirrę. I to o czym teraz opowiem stało się naprawdę. Siedzieliśmy tam i wydaję mi się, że Ci chłopcy po prostu zapomnieli tekstu. Po przedstawieniu zapytaliśmy jednego z nich, a on stwierdził &#8222;Jasne, a co? Coś było nie tak?&#8221;. Zamienili się miejscami i weszli trzej 4-letni chłopcy z kuchennymi ręcznikami na głowach, postawili swoje pudełeczka. Pierwszy z nich powiedział: &#8222;Przynoszę Ci złoto&#8221;, drugi chłopiec: &#8222;Przynoszę Ci mirrę&#8221;, a trzeci chłopiec: &#8222;Frank to przysłał&#8221;</p>
<p>Małe sprostowanie, kadzidło po angielsku to &#8222;frankincense&#8221;, a stwierdzenie &#8216;frank to przysłał&#8217; to &#8222;frank send this&#8221; <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>To co łączy te historie, to to, że dzieci zawsze korzystają z okazji. Jeśli czegoś nie wiedzą, jest to dla nich wskazówką. Mam rację? Nie boją się, że się pomylą. I nie chodzi o to, że mylić się znaczy to samo, co być kreatywnym. Ale powinniśmy wiedzieć, że jeśli nie jesteś przygotowany na pomyłkę, nigdy nie będziesz w stanie wymyślić nic oryginalnego. I jeszcze zanim dzieci dorosną, większość z nich traci taką &#8216;zdolność&#8217;. Boją się popełniać błędy. </p>
<p>I nasze firmy prowadzimy w podobny sposób. Piętnujemy błędy. Stworzyliśmy i podtrzymujemy systemy edukacji, w których błędy są najgorszą rzeczą, którą możesz zrobić. W wyniku tego edukujemy ludzi w odizolowaniu od ich zdolności do bycia kreatywnym. Picasso kiedyś powiedział: &#8222;Wszystkie dzieci rodzą się artystami&#8221;. Największy problem to zachować w sobie artystę w trakcie dorastania. Wydaję mi się, że do kreatywności nie dorastamy, ale z niej wyrastamy. Albo raczej, zostajemy z niej wyedukowani. Dlaczego tak się dzieję?</p>
<p>Mieszkałem na obrzeżasz Stratford jeszcze kilka lat temu. Potem przeprowadziliśmy się do Los Angeles. Więc możecie sobie wyobrazić jaka to była &#8222;malutka&#8221; zmiana w życiu.. Właściwie to mieszkaliśmy w miasteczku zwanym Snitterfield, zaraz za Stratford, gdzie urodził się ojciec Szekspira. Porażeni nową myślą? Ja byłem. Nie przyszło wam do głowy, że Szekspir miał ojca, co? Nie? A pomyślałeś kiedyś, że Szekspir też kiedyś był dzieckiem? Że miał kiedyś 7 lat? Nigdy o tym nie myślałem. Tzn. że kiedyś, gdy miał 7 lat, był w czyjejś angielskiej klasie, prawda? Doprawdy, jakie to musiało być wkurzające.. &#8222;Staraj się bardziej!&#8221; Albo ojciec wyganiał go do łóżka: &#8222;IDŹ spać!&#8221;, wiecie do Williama Szekspira. &#8222;I odłóż ten ołówek! I przestań mówić w ten sposób! Nikt nie wie o co Ci chodzi&#8230;&#8221; </p>
<p>No więc.. przenosiliśmy się ze Stratford do LA, ale nie chcę mówić o samej przeprowadzce. Mój syn nie chciał jechać. Mam dwoje dzieci: syn ma teraz 21 lat, córka 16. On nie chciał się przenosić. Kochał Los Angeles, ale miał dziewczynę w Anglii, miłość swojego życia &#8211; Sarę. Znali się miesiąc. Musicie wiedzieć, że mija ich 4ta rocznica, a to dużo czasu, odkąd miał 16 lat. W każdym razie, w samolocie był bardzo zły i powiedział: &#8222;Już nigdy nie znajdę takiej dziewczyny jak Sara&#8221;. I, szczerze mówiąc, raczej byliśmy zadowoleni z tego faktu, bo była głównym powodem, dla którego opuszczaliśmy nasz kraj (słychać śmiech na sali <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ).</p>
<p>Ale wybierając się do Ameryki i podróżując po świecie, zdajesz sobie z czegoś sprawę. Każdy system edukacji na ziemi ma tę samą hierarchię przedmiotów. Każdy jeden, nieważne dokąd pojedziesz. Może Ci się wydawać, że jest inaczej, ale to nieprawda. Na samej górze znajduje się matematyka i języki, a przedmioty humanistyczne i artystyczne są na dnie. Wszędzie na ziemi. W większości tych systemów jest podobnie z przedmiotami artystycznymi. Sztuka i muzyka zajmują wyższe pozycje niż teatr i taniec. Nie ma takiego systemu na świecie, w którym dzieci uczyłyby się codziennie tańca, tak jak matematyki. Czemu? No czemu nie? Myślę, że to istotne. Myślę, że matematyka jest istotna, ale taniec również. Dzieci tańczą cały czas, jeśli się im na to pozwoli. Wszyscy tańczymy. Wszyscy mamy ciała, prawda? A może przegapiłem jakieś spotkanie?</p>
<p>Jednak kiedy dzieci dorastają, zaczynami kształcić je od pasa w górę, skupiając się na ich głowach. I tylko na aspektach intelektualnych. Gdybyście mieli, jako Obcy, odwiedzić szkołę i odpowiedzieć: &#8222;Po co jest publiczna edukacja?&#8221; myślę, że doszlibyście do prostego wniosku. Otóż: kto naprawdę osiąga tu sukces dzięki edukacji, kto robi wszystko, co powinni robić uczniowie, kto zgarnia punkty, kto jest zwycięzcą&#8230;? Gdybyście mieli pomyśleć nad celami edukacji, na całym Świecie, wniosek byłby jeden: Ma produkować profesorów uniwersyteckich! Nieprawdaż? </p>
<p>To Ci ludzie, którzy dochodzą na szczyt. Kiedyś byłem jednym z nich.. Co z tego..? Lubię profesorów uniwersyteckich, ale wiecie.. Nie powinniśmy traktować ich jako super osiągnięcia ludzkości. Są po prostu formą życia, kolejną formą życia. I ogólnie są ciekawi, mówię to naprawdę bez niechęci do nich. Z moich kontaktów z profesorami wynika, że większość żyje we własnych głowach. Żyją tam &#8211; na górze, prawie cały czas. Są pozbawieni ciał, w przenośnym znaczeniu. Postrzegają swoje ciała jako środek transportu dla głowy. Zauważyliście? To sposób na dostarczanie jej na spotkania. Jeżeli żądacie dowodów OOBE(out of body experiance &#8211; doświadczenia ducha poza ciałem) wybierzcie się kiedyś na jakąś konferencję lub zjazd profesorów akademickich i wpadnijcie na dyskotekę ostatniej nocy. Wtedy się przekonacie. Dorośli mężczyźni i kobiety wykonujący niekontrolowane ruchy poza rytmem, nie mogą doczekać się powrotu do domu, gdzie będą mogli napisać o tym artykuł.</p>
<p>Nasz system edukacji opiera się na idei kompetencji akademickich. Jest ku temu powód: Cały system został wynaleziony (no bo wcześniej nie było żadnego systemu edukacji na świecie) dopiero w XIX wieku. Pojawiły się dopiero, aby sprostać wymaganiom rozwijającego się przemysłu. System opiera się więc na dwóch głównych założeniach. Po pierwsze: na szczycie są najbardziej użyteczne przedmioty potrzebne do pracy. Więc musicie zrezygnować z czynności, które lubiliście jako dzieci, jeszcze w podstawówce bawiąc się w przeróżny sposób, bo nigdy nie dostaniecie pracy z tym związanej. I to jest okej? &#8222;Nie graj, nie zostaniesz muzykiem. Nie maluj i tak nie będziesz artystą&#8221;. Życzliwa rada, jednak wybitnie nietrafiona.</p>
<p>Cały Świat jest pogrążony w rewolucji. Drugą rzeczą są kompetencje akademickie, które poważnie zdominowały nasze pojmowanie inteligencji, ponieważ system edukacji powstał na jego własne potrzeby.. Jeśli o tym pomyślisz, cały ten system edukacji na świecie to przeciągły proces wchodzenia na wyższe stopnie naukowe. W rezultacie wielu wysoce utalentowanych, wspaniałych, kreatywnych ludzi, myśli że tacy nie są, bo rzecz w której byli dobrzy w szkole nie była ceniona, a była raczej piętnowana. Nie możemy sobie pozwolić na to, by iść w tym kierunku.</p>
<p>Za 30 lat, w oparciu o dane z UNESCO, więcej osób ukończy szkołę, niż od początku naszej historii. Jest to kombinacja wszystkich rzeczy, o których tutaj mówiliśmy: technologii i jej wpływu na pracę, demografii, wzrostu ilości narodzin. Stopnie naukowe przestaną mieć aktualną wartość. Kiedy ja byłem studentem, jeśli miałeś tytuł, miałeś też pracę. Jeśli nie miałeś pracy, to znaczy że jej nie chciałeś. I.. ja nie chciałem, szczerze mówiąc. A teraz dzieci z wysokimi stopniami często wracają do domów, żeby pograć w gry video, bo potrzebna jest magisterka, podczas gdy wcześniej ta praca wymagała licencjatu, a teraz musisz mieć doktorat, żeby dostać kolejną. Jest to proces inflacji akademickiej, który ukazuje jak całą struktura szkolnictwa osuwa nam się spod nóg.</p>
<p>Musimy radykalnie zmienić nasz pogląd na temat inteligencji, o której wiemy 3 rzeczy: Jedną z nich jest różnorodność. Odbieramy świat na podstawie tego, czego doświadczamy. Myślimy wizualnie, myślimy dźwiękami, myślimy kinestetycznie. Myślimy abstrakcyjnie, myślimy w ruchu. Po drugie inteligencja jest dynamiczna. Jeśli spojrzymy na działanie ludzkiego umysłu, jak zresztą dowiedzieliśmy się z wielu wczorajszych prezentacji, inteligencja jest cudownie interaktywna. Mózg nie jest podzielony na komory. Kreatywność, którą określam jako proces tworzenia nowych, wartościowych pomysłów częściej powstaje poprzez interakcje różnych dziedzin i sposobów patrzenia na różne rzeczy. Umysł jest intencjonalny, swoją drogą półkule mózgowe są połączone nerwami zwanymi corpus colossal, nieco grubszymi u kobiet. Być może dlatego kobiety mają bardziej podzielną uwagę. Bo tak jest, czyż nie? Wynika to z wielu badań, ale wiem to także z życia codziennego.</p>
<p>Kiedy moja żona gotuje co jednak nie zdarza się często .. na szczęście <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  no ale jest dobra w innych sprawach, a jeśli już gotuje &#8211; załatwia jednocześnie sprawy przez telefon, rozmawia z dziećmi, maluje sufit, prowadzi operacje na otwartym sercu gdzieś obok. Kiedy ja gotuje, drzwi są zamknięte, dzieci poza domem, telefon odłożony. Gdy przychodzi żona, zdenerwowany mówię: Terry, proszę, próbuję tu sobie usmażyć jajko, daj mi chwilę! Znacie tą starą filozoficzną powiastkę, jeśli w lesie zwali się jakieś drzewo i nikt tego nie usłyszy, to czy to się wydarzyło? Ostatnio widziałem T-Shirt z napisem: jeśli mężczyzna wypowiada swoje zdanie w lesie i nie słyszy go żadna kobieta, to czy on wciąż się myli? (znowu jakiś brytyjski żarcik)</p>
<p>Trzecią kwestią dotyczącą inteligencji jest to, że jest różna. Piszę nową książkę zatytułowaną &#8222;Epifania&#8221;, opartą na serii wywiadów z ludźmi na temat tego jak odkryli swój talent. Fascynujące jest to, w jaki sposób znaleźli się tam, gdzie są. Sprowokowała mnie do tego rozmowa, którą przeprowadziłem ze wspaniałą kobietą. Wielu ludzi pewnie nigdy o niej nie słyszało, Gillian Lynne, jest choreografem i wszyscy znają jej projekty. Stworzyła musical &#8222;Cats&#8221; i &#8222;Upiór w operze&#8221;. Jest wspaniała. Więc.. Gillian i ja zjedliśmy pewnego dnia razem lunch i zapytałem: &#8216;jak to się stało, że zostałaś tancerką?&#8217; I to ciekawe..</p>
<p>Jako uczennica była kompletnie beznadziejna. Władze szkoły wysłały list do jej rodziców, sugerując, że ma zaburzenia uczenia, nie potrafi się skoncentrować, ciągle się wierciła. Teraz nazwaliby to pewnie ADHD. Ale to działo się w 1930 roku i nie wymyślono jeszcze takiej dolegliwości. To była niedostępna &#8216;choroba&#8217;. W każdym razie, matka zabrała Gillian do specjalisty wprowadziła ją do gabinetu i posadziła na krześle na końcu. Gillian siedziała na rękach przez 20 minut, mężczyzna rozmawiał z jej matką o wszystkim, problemach Gillian w szkole. Mała była jedną z przeszkadzających osób, nie odrabiała lekcji i tak dalej.</p>
<p><strong>W końcu lekarz usiadł obok Gillian i powiedział: &#8222;Gillian wysłuchałem twojej mamy, a teraz muszę porozmawiać z nią na osobności. Poczekaj tutaj, zaraz wrócimy&#8221;. Wyszli i zostawili ją, ale wychodząc lekarz włączył radio stojące na jego biurku. Kiedy wyszli z pokoju, lekarz powiedział do matki: &#8222;Po prostu tu stój i obserwuj ją&#8221; Chwilę potem gdy tak stali, mała wstała i zaczęła ruszać się w rytm muzyki. Patrzyli na nią tańczącą jeszcze kilka minut, po czym lekarz zwrócił się do matki: &#8222;Panie Lynne, Gillian nie jest chora, ona jest tancerką. Proszę ją zabrać do szkoły tańca.&#8221; Zapytałem: &#8222;I co się stało?&#8221; Powiedziała: &#8222;Zabrała mnie tak. To było cudowne. Weszłyśmy do pomieszczenia pełnego ludzi takich jak ja. Ludzi którzy nie umieli usiedzieć na miejscu. Ludzie, którzy potrzebowali ruchy żeby myśleć. Tańczyli balet, tap, jezz, taniec nowoczesny, współczesny.&#8221;</strong></p>
<p>Potem dostała się do Królweskiej Szkoły Baletowej została solistką, ukończyła ją. Rozpoczęła tam karierę zawodową. Potem gdy ukończyła szkołę założyła własną firmę, the Gillian Lynne Dance Company, zaczęła współpracę z Andrew Lloyd Weber&#8217;em. Stworzyła jedne z najsłynniejszych musicali w historii, sprawia radość i przyjemność milionom ludzi, a sama jest multimilionerką. Ktoś inny mógł ją faszerować lekami i kazać się &#8216;wyluzować&#8217;.</p>
<p>Teraz myślę sobie: Al Gore przemawiał któregoś wieczoru o ekologii i rewolucji, wywołanej przez Rachel Carson. Wierzę, że naszą jedyną nadzieją na przyszłość jest przyjęcie nowej ideologii o ekologii człowieka. Takiej w której zaczniemy przywracać koncepcję o bogactwie ludzkich zdolności. Wyeksploatowaliśmy system edukacji w sposób, w jaki eksploatujemy kopalnie &#8211; dla konkretnych zasobów. W przyszłości nam się nie przydadzą. Musimy zmienić fundamentalne zasady, na których uczymy nasze dzieci.</p>
<p>Jest taki wspaniały cytat Jonasa Salka, który powiedział: &#8222;Jeśli wszystkie owady zniknęłyby z Ziemi, w ciągu 50 lat życie na tej planecie by się skończyło. Jeśli wszyscy ludzie zniknęliby z ziemi, w ciągu 50 lat wszystkie inne formy życia by rozkwitły.&#8221; I miał rację. TED celebruje dar ludzkiej wyobraźni. Musimy korzystać z niego mądrze, żeby uchronić się przed niektórymi ze wspomnianych scenariuszy. A jedynym na to sposobem jest dostrzeganie bogactwa naszej kreatywności, zrobienie tego dla nadziei, którą są nasze dzieci. Naszym zadaniem jest nauczenie ich, jak stawiać czoła przyszłości. My możemy tej przyszłości nie doczekać, ale one owszem. Musimy im pomóc to wykorzystać.</p>
<p>Dziękuję bardzo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://develop-blog.com/index.php/2012/03/czy-szkola-zabija-kreatywnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyrzucają Cię drzwiami? Wchodź oknem! Czyli o karierze Sylvestra Stalone.</title>
		<link>http://develop-blog.com/index.php/2012/02/wyrzucaja-cie-drzwiami-wchodz-oknem-czyli-o-karierze-sylvestra-stalone/</link>
		<comments>http://develop-blog.com/index.php/2012/02/wyrzucaja-cie-drzwiami-wchodz-oknem-czyli-o-karierze-sylvestra-stalone/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Feb 2012 01:02:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cinex</dc:creator>
				<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Inspirujące postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Motywacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://develop-blog.com/?p=1052</guid>
		<description><![CDATA[Czy ktoś z Was nie widział filmu Rocky? Z pewnością wszyscy kojarzą ten tytuł, nawet Ci którzy nie widzieli tego hitu sprzed lat znają mniej więcej fabułę czy głównego bohatera. Streszczając w wielkim skrócie film opowiada o starzejącym się bokserze, który dostaje szansę stoczenia pojedynku z zawodowcem, gwiazdą amerykańskiego boksu i posiadaczem mistrzowskiego pasa wagi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy ktoś z Was nie widział filmu Rocky? Z pewnością wszyscy kojarzą ten tytuł, nawet Ci którzy nie widzieli tego hitu sprzed lat znają mniej więcej fabułę czy głównego bohatera. Streszczając w wielkim skrócie film opowiada o starzejącym się bokserze, który dostaje szansę stoczenia pojedynku z zawodowcem, gwiazdą amerykańskiego boksu i posiadaczem mistrzowskiego pasa wagi ciężkiej w jednym. Główny bohater Rocky Balboa, postanawia nie zmarnować możliwości jaką oferuje mu los. Opowieść o wielkiej determinacji, motywacji i pokonywaniu trudności podczas dążenia do celu.</p>
<p>Oglądając pierwszy raz ten film byłem zdziwiony, że za scenariusz i bodaj reżyserie, oraz grę głównego bohatera odpowiada ten sam człowiek Sylvester Stalone. Jednak wtedy nie przykuło to tak bardzo mojej uwagi, aż ostatnio natknąłem się na artykuł w sieci traktujący o początkach kariery Stalonea, która na dobre rozpoczęła się właśnie od realizacji tego filmu. Kto by pomyślał, że sam film Rocky, ma tyle wspólnego z prawdziwym życiem aktora.</p>
<p><img src="http://develop-blog.com/wp-content/uploads/2012/02/Rocky.jpg" alt="" title="Rocky" width="480" height="717" class="alignnone size-full wp-image-1053" /></p>
<p>W dzisiejszym wpisie pragnę przedstawić wam pokrótce historie tego człowieka, o którym nigdy bym nie pomyślał (jak to pozory mogą mylić), że jego początki w kinematografii były tak trudne.<br />
<span id="more-1052"></span></p>
<p>Zastanawialiście się kiedyś co jest spowodowane tak charakterystycznym wyrazem twarzy aktora, oraz jego nieprzeciętną momentami nawet niezrozumiałą dykcją? Otóż podczas porodowych komplikacji Sylwester Stalone był wyciągany za pomocą metalowych szczypiec, które uszkodziły jeden z jego nerwów twarzy. W związku z tym został sparaliżowany jeden z jego policzków, co jest wynikiem właśnie specyficznego wyglądu.</p>
<p>Obecnie można uznać to za atut, ale w dzieciństwie zapewne nim nie było. Stalone jako dziecko z tego powodu był obiektem drwin oraz żartów, przez co młodzieńcze lata wspomina jako mniejszy lub większy koszmar. W szkole średniej został wytypowany przez klasowych kolegów jako osoba, która w życiu dorosłym skończy na krześle elektrycznym.. (Swoją drogą fajny system edukacji tam mają.. nie kim zostaniesz jak dorośniesz, tylko &#8222;Powiedź mi kto z twoich kolegów skończy na krześle elektrycznym, a powiem Ci kim jesteś&#8221; WTF!?).</p>
<p>Ale nie o tym. Mniej więcej w tamtym właśnie okresie Sylwester Stalone poprzysiągł sobie, że zostanie aktorem, będzie dążył do zrealizowania tego celu ze wszystkich sił i będzie swoją postawą motywował innych ludzi. </p>
<p>W sumie późniejszy Rambo, był wyrzucany z biur filmowców ponad 1000 razy! Stalone wszędzie słyszał, że wygląda jak niedorozwinięty umysłowo i niewyraźnie mamrocze, przez co jego szanse na karierę aktorską są praktycznie zerowe. Ale nie zrażał się wracał i wracał. Można by to porównać do przysłowiowego &#8222;Wyrzucają Cię drzwiami, pchaj się oknem&#8221; ;] Nie ma to tamto, ale upór ten człowiek miał. Był niesamowicie konsekwentny, może nawet aż za bardzo, biorąc pod uwagę że momentami nie było go stać przez to na utrzymanie mieszkania i żony. W ich domu często wiało chłodem i nie było czego włożyć do garnka.</p>
<p>Żona momentami błagała go o to, aby wziął się do normalnej pracy. Stalone jednak dalej próbował swoich sił w aktorstwie. W późniejszych wywiadach tłumaczył, że właśnie ten głód był czymś co go napędzało. Było to swoistego rodzaju dno, od którego chciał się mocno odepchnąć. A mógł zrobić to tylko poprzez znalezienie swojej szansy w aktorstwie. Gdyby poszedł do normalnej pracy, stracił by ten głód, byłby względnie zadowolony ze swojego życia i .. prawdopodobnie porzucił marzenia o aktorstwie.</p>
<p>Pewnego razu w jednym z biur, człowiek odpowiedzialny za rekrutacje aktorów zwyczajnie nie chciał go przyjąć. Sylvester w takim razie przeczekał całą noc na kanapie w poczekalni. Gdy agent przyszedł następnego dnia rano do pracy i zobaczył Stalone&#8217;a śpiącego w korytarzu, postanowił wreszcie przyjąć go do biura. Takim sposobem człowiek ze sparaliżowanym policzkiem i niewyraźną wymową dostał pierwsze rolę opryszków którym zostawały obijane twarze. Sceny w których początkowo grywał trwały zazwyczaj od kilku do kilkudziesięciu sekund.</p>
<p>Pewnego dnia siedząc w bibliotece by się ogrzać (nie było go wtedy stać na opłacenie rachunków za ogrzewanie), zobaczył pozostawioną przez kogoś na jednym ze stolików książkę &#8222;wiersze i opowiadania Edgara Alana Poe&#8221;. Z nudów zaczął czytać i tak się wciągnął, że pochłonął całość książki w ciągu jednego posiedzenia w bibliotece. Historie umieszczone w książce bardzo go zainspirowały. Stwierdził, że to jest to, że zamierza pisać, ale aby było to związane z jego pasją postanowił zacząć pisać scenariusze.</p>
<p>Napisał kilka scenariuszy, które nie cieszyły się zbytnią popularnością i sprzedawał je za około kilkaset dolarów, jeżeli w ogóle udawało mu się je sprzedać. Rzeczą, której nie zniosła jego żona było zastawienie jej biżuterii w lombardzie, bez jej wiedzy. Po tym wybryku Pani Stalone, stwierdziła że ma dość i najzwyczajniej w świecie wyprowadziła się od Sylvka. Jednak dniem który Stalone wspomina jako najgorszy w życiu nie było odejście żony, lecz sprzedanie swojego psa.</p>
<p>Sylvester Stalone postanowił sprzedać wiernego towarzysza niedoli, bo zwyczajnie nie było go już stać na karmę dla niego, podczas gdy sam żywił się jedynie chlebem z mlekiem. Stalone stanął zatem pod pobliskim sklepem monopolowym i próbował wcisnąć psa, każdemu przechodniowi za 50$. Ostatecznie jakiś facet kupił go od niego za 25$, i właśnie ten dzień Sylvester wspomina najgorzej.</p>
<p>Zwrot w jego życiu dokonał się podczas obejrzenia walki Muhammada Ali&#8217;ego z Chuckiem Wepnerem. Mistrz Ali, nie był wstanie powalić Chucka przez bite 15 rund, a w jednej z nich Ali został powalony przez przeciwnika, co było dość niespotykane podczas walk w których uczestniczył Muhammad. Biały przeciwnik niezmordowanie kontynuował walkę pomimo rozcięcia obu łuków brwiowych i złamanego nosa. Stalone był tak zainspirowany tą walkę, że zaraz po niej usiadł do pisania scenariusza filmu, którego tytuł znacie. Pisał non-stop przez około 20 godzin. Napisał całość od razu, a gdy skończył wiedział, że stworzył coś niesamowitego.</p>
<p>Jednak trzeba było jeszcze znaleźć ludzi, którzy jego film zrealizują. W większości studiów filmowych słyszał, że film to jakaś farsa, przewidywalny i płytki, nie sprzeda się, ludzie nie będą chcieli tego oglądać. Wszystkie te uwagi i obelgi Sylvester Stalone przeczytał rok później.. podczas swojego przemówienia po odebraniu Oscara za najlepszy film.</p>
<p>Studio które zgodziło się zrealizować film na podstawie jego scenariusza zaproponowało mu za niego 125 000 $. Stalone postawił tylko jeden warunek.. to ON musi zagrać w nim główną rolę. Przedstawiciele firmy stwierdzili krótko mówiąc, że go &#8222;pogrzało&#8221;, wygląda jak wygląda, mówi jak mówi, nie nadaje się zwyczajnie, a poza tym jest scenarzystą. Sylvester Stalone stwierdził.. &#8222;nie, jestem aktorem&#8221;. Pertraktacje trwały do kwoty 325 000 $, które zaoferowało mu studio filmowe za sam scenariusz i za to, aby nie grał głównej roli. Przyszły Włoski Ogier odrzucił tą ofertę.. Szaleństwo jak na kogoś, kto nie miał za co ogrzać mieszkania i prawie przymierał głodem.</p>
<p>W końcu od studia filmowego wyszła propozycja, że spoko ale skoro oni muszą zaryzykować to i on musi przełknąć mniejszą sumkę. Zaproponowali mu 35 000$ za scenariusz i jego główną rolę. Dopiero ten kontrakt zadowolił Stalone&#8217;a. Ciekawe jest to, że po otrzymaniu pieniędzy Stalone nie poszedł się najeść do drogiej restauracji, nie kupił nowego samochodu ale.. Czekał 3 dni z rzędu od otwarcia do zamknięcia pod sklepem monopolowym, gdzie sprzedał swojego pupila w nadziei że spotka mężczyznę, który kupił od niego psa.</p>
<p>W końcu pod koniec 3 dnia spotkał tego faceta i zaproponował mu odkupienie psa za 100$, całkiem przyzwoita cena podczas gdy sprzedał go za 25$. Jednak mężczyzna był dość nieugięty.. ostatecznie Sylwester Stalone odzyskał psa za UWAGA!! 15 000$ oraz za rolę dla tego mężczyzny w Rocky&#8217;im także i pies grający w Rockym to pies Stalone&#8217;a.</p>
<p>Niesamowita historia, nieprawdaż? Napisałem tyle ile pamiętałem z artykułu który jakiś czas temu znalazłem w sieci. Jak znajdę go to podrzucę link o szczegóły które mogły mi umknąć. Swoją drogą historia jak dla mnie jest niesamowicie inspirująca. Nie zdawałem sobie sprawy z tak ciężkich początków kariery Sylvestra Stalone&#8217;a. Jak widać, jak się chce to można wszystko wystarczy uparcie dążyć do celu, nawet jeżeli wszyscy inni uważają to za szaleństwo! <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://develop-blog.com/index.php/2012/02/wyrzucaja-cie-drzwiami-wchodz-oknem-czyli-o-karierze-sylvestra-stalone/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jakie są Twoje postanowienia wielkopostne?</title>
		<link>http://develop-blog.com/index.php/2012/02/jakie-sa-twoje-postanowienia-wielkopostne/</link>
		<comments>http://develop-blog.com/index.php/2012/02/jakie-sa-twoje-postanowienia-wielkopostne/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 16:20:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cinex</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyzwania i podsumowania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://develop-blog.com/?p=1049</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj mamy Środę Popielcową, w kościele katolickim początek wielkiego postu. Bez względu na to czy jesteś katolikiem, buddystą czy ateistą, każdy dzień jest dobry na podjęcie nowego wyzwania i próbę zmiany swojej osoby na lepsze. Na blogu Bartka Popiela, rozpoczęła się akcja w której każdy może wziąć udział. Polega ona na zmianie nawyków, wprowadzeniu nowych, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj mamy Środę Popielcową, w kościele katolickim początek wielkiego postu. Bez względu na to czy jesteś katolikiem, buddystą czy ateistą, każdy dzień jest dobry na podjęcie nowego wyzwania i próbę zmiany swojej osoby na lepsze.</p>
<p>Na blogu Bartka Popiela, rozpoczęła się akcja w której każdy może wziąć udział. Polega ona na zmianie nawyków, wprowadzeniu nowych, na zmianie Twojego życia w taki sposób jaki chcesz. Bartek stworzył specjalny arkusz, w którym każdy może wpisać się i swoje postanowienia, oraz odznaczać czy udaje mu się utrzymać determinacje w dążeniu do celów.</p>
<p>Myślę, że pomysł jest na prawdę fajny, działa motywacja, mała nić rywalizacji, chociaż tak naprawdę każdy tam ściga się jedynie ze samym sobą i z własnymi słabościami. Wśród ludzi którzy będą wypełniać arkusz jestem i ja <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Jak dobrze poszukacie to znajdziecie i zobaczycie cele i wzywania jakie sobie postawiłem na zbliżające się 40 dni.</p>
<p>Wszystkich zainteresowanych przyłączeniem się do akcji zapraszam na <a href="http://bartekpopiel.pl/rozwoj-osobisty/popielec-z-popielem/">Blog Bartka</a>, gdzie znajdziecie więcej szczegółów!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://develop-blog.com/index.php/2012/02/jakie-sa-twoje-postanowienia-wielkopostne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie potrafię przeorganizować swojego życia.</title>
		<link>http://develop-blog.com/index.php/2011/12/nie-potrafie-przeorganizowac-swojego-zycia/</link>
		<comments>http://develop-blog.com/index.php/2011/12/nie-potrafie-przeorganizowac-swojego-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Dec 2011 23:40:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cinex</dc:creator>
				<category><![CDATA[Produktywność]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://develop-blog.com/?p=993</guid>
		<description><![CDATA[Próbujesz być bardziej zorganizowany, efektywny, produktywny, jednak często pomimo usilnych (jak Ci się wtedy wydaje usilnych starań) nie wychodzi, a wprowadzenie jakichś diametralnych zmian w Twoim życiu wydaje Ci się sprawą trudniejszą niż by się na pozór mogło wydawać. Ogólnie chcesz robić więcej i zdziałać więcej. Znasz ludzi, którzy studiują 2 kierunki jednocześnie i niekiedy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Próbujesz być bardziej zorganizowany, efektywny, produktywny, jednak często pomimo usilnych (jak Ci się wtedy wydaje usilnych starań) nie wychodzi, a wprowadzenie jakichś diametralnych zmian w Twoim życiu wydaje Ci się sprawą trudniejszą niż by się na pozór mogło wydawać. Ogólnie chcesz robić więcej i zdziałać więcej. Znasz ludzi, którzy studiują 2 kierunki jednocześnie i niekiedy potrafią jeszcze pracować na półetatu żeby zarobić na utrzymanie.<center><img src="http://develop-blog.com/wp-content/uploads/2011/12/zmien-swoje-zycie.jpg" alt="" title="zmien-swoje-zycie" width="375" height="500" class="alignnone size-full wp-image-1005" /><br />
</center></p>
<div class="obrazek">http://www.flickr.com/photos/crystiancruz/3371208939/</div>
<p>Myślisz sobie wtedy, czy to ja jestem taki nierozgarnięty? Czy to oni niebywale szybko pędzą w dzisiejszym wyścigu szczurów? Bo nie chodzi o to, że chcesz się do takowego wyścigu dołączać, ale po prostu zrobić coś ze swoim życiem. Osiągnąć jakiś punkt zwrotny, aby od teraz już zacząć działać, realizować własne projekty, inicjatywy, coś co zaowocuje i dzięki czemu za pewien czas patrząc wstecz będziesz mógł powiedzieć jestem w trakcie, może na półmetku może nie, ale już coś zdziałałem.<br />
<span id="more-993"></span></p>
<h3>Jak wyrwać się z codziennego letargu?</h3>
<p>Tymczasem budzisz się kolejnego dnia i wszystko jest po staremu. Wstajesz o tej samej porze, lub nawet chwilę później, w parszywym humorze, bo od dziś chciałeś zacząć wstawać wcześniej i biegać. Nic z tego, może uda się jutro. W trakcie powrotu do domu z pracy / szkoły / uczelni myślisz sobie &#8222;tyle dzisiaj zrobię!&#8221;. Skończę projekt, nauczę się na ten przedmiot, muszę jeszcze pomóc w remoncie etc. Tymczasem podczas podłączania gniazdka w trakcie remontu, okazuje się że gwint jednej ze śrubek się starł, i bite 45 min. męczysz się z czynnością, która powinna zająć chwilę.</p>
<p>Takie sytuację serio potrafią przyciąć skrzydła nawet największemu optymiście. Jednak co jeżeli do zmiany, czy przeorganizowania swojego życia po prostu zabierasz się źle?</p>
<p><strong>Poniżej przedstawię Ci drogi czytelniku kilka punktów, które w mojej subiektywnej opinii wpływają na to czy potrafimy wprowadzić znaczące zmiany w naszej egzystencji.</strong></p>
<h3>Metoda małych kroków, czyli nie wszystko na raz.</h3>
<p>Wiele ludzi przecenia swoje możliwości. Tworzymy sobie w głowie wyobrażenie własnej osoby, jaką chcielibyśmy się stać za pewien czas. Ogromni zapału rzucamy się do pracy nad realizacją swojego wymarzonego ja.</p>
<p>Często realizacja jest jedynie impulsem, a nie długoterminową deklaracją. Ot tak, postanawiamy, że dzisiaj porzucam swoje stare ja i od jutra zostaje innym człowiekiem. Zacznę ćwiczyć, uczyć się więcej, szukać dochodowych zajęć, będę duszą towarzystwa. Dajmy na to kompletna odmiana w stosunku do sytuacji obecnej.</p>
<p>Tylko problem w tym, że mało kto potrafi przestawić się od tak, pstryknąć palcami i stać się tą najlepszą wersją siebie. Wymyślenie sobie swojego wymarzonego ja nie jest czymś złym. Wręcz przeciwnie, jest jakimś celem który sobie obieramy i do którego możemy dążyć.</p>
<p>Jednak staramy się wprowadzić zbyt wiele zmian jednocześnie. Co zazwyczaj po prostu kończy się niemiłą czkawką i powrotem do stanu pierwotnego naszego życia. To jak z efektem jojo po źle dobranej diecie, nadwaga wraca i to ze zdwojoną siłą.</p>
<p>Trzeba wprowadzać zmiany powoli i stopniowo, walczyć z nowymi nawykami i wyplenieniem niechcianych przypadłości. Dopiero jak jedna z cech czy wykonywanych czynności wejdzie nam w krew tak, że będziemy mogli ją nazwać nawykiem. To wtedy dopiero możemy zabrać się za wprowadzanie kolejnej zmiany.</p>
<h3>Konsekwencja nade wszystko!</h3>
<p>Czy wiesz, że najwięksi tego Świata osiągnęli sukces nie dlatego, że mieli do czegoś smykałkę czy talent, ale dlatego że byli konsekwentni? Jak to mówi przysłowie czy powiedzenie, którego teraz dokładnie nie pamiętam (nie wiem czy nie pomylę proporcji, ale mam nadzieję że sens zostanie oddany): Sukces = <strong>5% talentu + 95% ciężkiej pracy</strong>.To samo innymi słowami: <strong>Wyrzucają Cię drzwiami? Wchodź oknem!</strong></p>
<p>Żyjemy w społeczeństwie coraz większego &#8222;niechcenizmu&#8221; i nadużywania słowa prokrastynacja dla usprawiedliwienia zwykłego lenistwa. Co więcej, wielu ludziom do pewnego momentu w życiu wszystko przychodziło prosto i prawie bez wysiłku. Zatem jeżeli w pewnym momencie napotka się trudność, dużo łatwiej się poddać niż brnąć do przodu i próbować innych metod.</p>
<p>Bo tak jest po prostu prościej, łatwiej, wygodniej. Ale takim podejściem nic się nie osiągnie. Jeżeli chcesz zacząć biegać o poranku, aby poprawić swoją formę fizyczną, to musisz zacisnąć zęby i przebrnąć przez mniej miłe rzeczy z samym bieganiem związane. Zmobilizuj się do tego aby wstać wcześniej z ciepłego wyrka i wyjdź pobiegać bez względu na to czy będzie świeciło słonko, czy będzie padał deszcz.</p>
<h3>Przerost formy nad treścią.</h3>
<p>Wielokrotnie chcąc dokonać jakichś większych zmian w swoim życiu, przygotowujemy jakiś wielki plan &#8222;zawładnięcia światem! muhahaha&#8221;. No bez przesady, może akurat punkt &#8216;władzy nad Światem&#8217;, nie jest umieszczony w listach To Do wielu ludzi (ja mam go w liście do zrobienia na poniedziałek <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Może się wydawać, że powyższe zdanie było jedynie dowcipem, mających rozluźnić trochę Twoje szare komórki drogi czytelniku, przed kolejną porcją organizacyjnej motywacji. No i tak po części było, ale nie do końca. Bo tworząc swoistego rodzaju plan zmiany naszej osoby, czy listę modyfikacji życia, organizacji etc. Poświęcamy tej czynności dużo czasu i uwagi.</p>
<p>Fakt, sam plan jest ważny. Ale urasta on do rangi &#8216;zawładnięcia nad Światem&#8217;. A dlaczego w każdym kiepskim filmie klasy B, czarny charakter, który chce przejąć władzę nad Światem, zawsze odnosi porażkę? Bo scenarzyści tak napisali? To też, ale także dlatego, że więcej uwagi przywiązuje do samego planu, niż do jego realizacji.</p>
<p>Tak jest i z nami. Rozmyślamy, co my to nie zrobimy, nie zdziałami. Tworzymy obszerne listy to do. Określamy cele wielkie i ambitne. Jednak jak przyjdzie co do czego, to okazuje się że nie wszystko jest tak różowe jak w naszych założeniach i marzeniach.</p>
<p>Wyobrażenia realizacji planu po zderzeniu z rzeczywistością potrafią runąć niczym domek z kart. Pytanie tylko, czy będzie chciało Ci się go odbudować i czy weźmiesz się do roboty, czy jednak wolisz nadal myśleć nad tym, jaki on to będzie piękny jak go już odbudujesz?</p>
<h3>Bo myślisz że to za trudne.</h3>
<p>Ten punkt pokrywa się nieco z odniesieniem do konsekwencji działań jakie podejmujemy. Jednak postanowiłem poruszyć go nieco inaczej. Tutaj chcę zwrócić uwagę na nasze nastawienie psychiczne. Nie jest tak, że coś jest dla Ciebie czy dla mnie za trudne. Jedna z zasad NLP mówi, że każdy może nauczyć się wszystkiego, jeżeli nauczył się tego inny człowiek.</p>
<p>Najważniejszym elementem musi być chęć nie tyle zmiany, co podjęcia trudu jej wprowadzenia. Bez względu na to co chcemy zrobić z naszym życiem, choćby była to zmiana o 180 stopni, to wszystko jest do zrobienia i zrealizowania, jeżeli zwyczajnie tego chcemy!</p>
<p>Zatem podstawowy błąd to złe nastawienie. Jeżeli z góry będziesz na &#8222;nie&#8221;, to sama niechęć spowoduje trudności i zamykanie się podświadomości na kwestie, które z pozoru wydają się trudne. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jest to najgorsza rzecz jaką można zrobić. Chęć zmian, a potem niechęć to wysiłku jaki trzeba włożyć, aby te zmiany wprowadzić.</p>
<p>Naturalnie musisz być zdecydowany, że zmiany jakich chcesz dokonać w swoim życiu są właśnie takie jakie chcesz aby były. Nie ma sensu kopać się z koniem i wprowadzać coś, przez co będziemy się męczyć. Ale nie ma też tak, że wszystko jest zawsze łatwe i przyjemne. Zaciśnij zęby, znajdź odrobinę pozytywnej energii i otwórz się na to co z pozoru trudne i skomplikowane.</p>
<p>Poświęcenie większej ilości czasu na rzecz która wydaje się abstrakcyjna, lub rozłożenie jej na poszczególne elementy, pomaga i daje poczucie, że jednak nie ma rzeczy niemożliwych. Jest tylko czasami za mało chęci i woli walki <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<h3>Hmm.. masz rację, w takim razie zacznę od jutra?</h3>
<p>Jutro nie przychodzi nigdy.. Jeżeli chcesz coś zmienić w swoim życiu, zrób dzisiaj choćby jeden mały krok w tym celu. Najtrudniej jest zacząć, potem idzie z górki!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://develop-blog.com/index.php/2011/12/nie-potrafie-przeorganizowac-swojego-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak nie zasnąć na wykładzie?</title>
		<link>http://develop-blog.com/index.php/2011/10/jak-nie-zasnac-na-wykladzie/</link>
		<comments>http://develop-blog.com/index.php/2011/10/jak-nie-zasnac-na-wykladzie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Oct 2011 18:25:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cinex</dc:creator>
				<category><![CDATA[Efektywna nauka]]></category>
		<category><![CDATA[Pokonać słabości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://develop-blog.com/?p=929</guid>
		<description><![CDATA[http://www.flickr.com/photos/mcquinn/2302823476/ Już prawie połowa października i rok akademicki rozpoczął się na całego. Warto przypomnieć, głównie jeszcze nie studentom, albo i nawet studentom po trudach wrześniowej kampanii lub po prostu aktywnych wakacji, że standardowe studia posiadają 3 rodzaje zajęć takie jak: ćwiczenia, laboratoria i wykłady. Jak pewnie wszyscy studenci bardzo dobrze wiedzą, obowiązkowe są zazwyczaj 2 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><img src="http://develop-blog.com/wp-content/uploads/2011/10/spanie_na_wykladzie.jpg" alt="" title="spanie_na_wykladzie" width="500" height="333" class="alignnone size-full wp-image-933" /></center></p>
<div class="obrazek">http://www.flickr.com/photos/mcquinn/2302823476/</div>
<p>Już prawie połowa października i rok akademicki rozpoczął się na całego. Warto przypomnieć, głównie jeszcze nie studentom, albo i nawet studentom po trudach wrześniowej kampanii lub po prostu aktywnych wakacji, że standardowe studia posiadają 3 rodzaje zajęć takie jak: ćwiczenia, laboratoria i wykłady. Jak pewnie wszyscy studenci bardzo dobrze wiedzą, obowiązkowe są zazwyczaj 2 pierwsze formy przyswajania wiedzy, wykłady nie zawsze <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że najczęściej jest to nieobowiązkowa forma kładzenia studentom wiedzy do głów.</p>
<h3>Dlaczego wykłady są nudne?</h3>
<p>Jednak wykłady to potrzebna forma nauczania i niestety przez większość żaków bagatelizowana, z racji braku obowiązkowej obecności. Forma wykładania wiedzy jest bowiem dla dzisiejszego studenta mało atrakcyjna, tym bardziej jeżeli sam wykładowca nie wie jak zaciekawić studentów danym tematem i na takie zajęcia zwyczajnie pomysłu nie ma. Co zazwyczaj kończy się jałowym półtoragodzinnym potokiem słów, z którego przeciętny student zapamięta w najlepszym razie początek i koniec.<br />
<span id="more-929"></span><br />
Jednak wina nie leży wyłącznie po stronie kadry naukowców, którym dane jest prowadzenie wykładów. Sam statystyczny student również dorzuca do tego swoje 3 grosze, czasami nawet nieświadomie. Na to, że wykład jest bagatelizowany wpływ ma kilka rzeczy:</p>
<ul>
<li>Po pierwsze jak już pisałem najczęściej wykłady są nieobowiązkowe, co pozwala sobie &#8216;odpuścić&#8217; raz, drugi, trzeci..</li>
<li>Po drugie, jak student się na wykładzie pojawi, to często nie jest przygotowany, no bo przecież wykład jest nieobowiązkowy, to po co ma się na niego przygotowywać?
<li>Po trzecie, nie jest zaangażowany w to co się podczas wykładu dzieje.</li>
</ul>
<p>Na ćwiczeniach, czy laboratoriach studenci dostają jakieś zadania do wykonania, których rezultaty są oceniane. Nie chodzi mi o to, że na wykładzie ma panować spięcie z powodu np. wyrywkowych pytań na temat tego, o czym był wykład. Ale nieprzygotowanie do wykładu i brak zaangażowania powoduje nadmierne rozluźnienie które kończy się po prostu rozproszeniem uwagi, brakiem koncentracji, a w skrajnych przypadkach ziewaniem, czy głębokim i twardym snem na tak wygodnej ławce <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Z racji tego, że jestem studentem i nie raz sam mam problemy z koncentracją na wykładach postanowiłem ten problem poddać analizie i znaleźć receptę na to jak na wykładzie się nie nudzić i być zaangażowanym w to o czym mówi profesor.</p>
<p><center><img src="http://develop-blog.com/wp-content/uploads/2011/10/zaangazowanie.jpg" alt="" title="zaangazowanie" width="500" height="375" class="alignnone size-full wp-image-955" /></center></p>
<div class="obrazek">http://www.flickr.com/photos/english106/4357228667/</div>
<h3>Zainteresuj się i zaangażuj w temat.</h3>
<p>Jeżeli jesteś studentem na danym kierunku, to zakładam że nie jesteś tam przez przypadek. Wszystkim malkontentom, którzy twierdzą że studia są do niczego w życiu nie potrzebne, albo że studiują jedynie dla tzw. &#8222;papierka&#8221; od razu odpowiadam.</p>
<p>Albo jesteście tak zajebiści w danej dziedzinie, że na dobrą sprawę nie potrzebne Wam studia, ani dyplom dla potwierdzenia Waszych kompetencji jako fachowców w danej dziedzinie. Albo dziedzina studiów jaką zgłębiacie nie daje Wam takiej satysfakcji jaką oczekiwaliście. Realia zderzone z oczekiwaniami i zapał pryska, bo od początku wiadomo że to jednak nie to. Sam byłem w podobnej sytuacji, chociaż nawet teraz momentami mam wątpliwości.</p>
<p>No ale wracając do meritum. Jak zaangażować się w temat? Bardzo prosto, dobrym punktem do startu będzie regularnie zgłębianie literatury pomocniczej podanej przez wykładowców najczęściej na pierwszych zajęciach. Zdobycie materiałów z wykładów ze starszych lat. Czasami wykładowcy sami udostępniają wszystkie swoje wykłady z wyprzedzeniem, tak że przed kolejnym wykładem można je przeczytać. Jest to bardzo ważne, bo czytając tego typu materiały (ze zrozumieniem) zdobywamy wiedzę, wiemy czego mniej więcej się spodziewać. </p>
<p>Poznając wcześniej materiał, który ma być poruszony na kolejnym wykładzie, możemy od razu przygotować pytania odnośnie problematycznych kwestii. Następnie zadając je wykładowcy w trakcie kolejnego spotkania, rośnie nasz prestiż w oczach wykładowcy, jako studenta który jest dociekliwy i z uwagą słucha, przychodzi nie z przyzwyczajenia, ale z chęci. O wzroście wiedzy wspominać chyba nie muszę, jeżeli tylko na nasze pytanie uzyskamy satysfakcjonującą odpowiedź. No i na wykładzie o tematyce którą chociaż trochę się &#8222;liznęło&#8221; siedzi się przyjemniej. Wszystko jest trudne i nudne jak nie ma się kompletnie pojęcia o co chodzi.</p>
<p><center><img src="http://develop-blog.com/wp-content/uploads/2011/10/cwiczenia-oddechowe.jpg" alt="" title="cwiczenia-oddechowe" width="500" height="334" class="alignnone size-full wp-image-956" /></center></p>
<div class="obrazek">http://www.flickr.com/photos/stuart-dootson/4568976192/</div>
<h3>Ćwiczenia oddechowe</h3>
<p>No ale bywa i tak, że pomimo wczesnego pójścia do łóżka w przeddzień zajęć, zaangażowania i ciekawości wynikającej z wcześniejszego poznania zagadnienia, po prostu chcę się zieewać. Wykładowca przeszedł samego siebie i nawet na tak ciekawe tematy jak przykładowo łamanie zabezpieczeń sieciowych czy tworzenie gier komputerowych (oczywiście kwestia gustu kogo jakie tematy ciekawią <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ), jego wywód jest nie do przebrnięcia.. przez zwykłego śmiertelnika.</p>
<p>Jak w takich wypadkach znaleźć siłę na słuchanie i notowanie? Kluczem do sukcesu są odpowiednie ćwiczenia oddechowe, są bardzo proste i można wykonać je w każdej sytuacji, a osoby siedzące obok nawet nie spostrzegą się, że oddychamy w jakiś &#8222;specjalny sposób&#8221;. Ogólnie zmęczenie i nadmierna senność może być powodami właśnie złego dotlenienia organizmu. W dzisiejszych zabieganych czasach, gdy bieganie ogranicza się do &#8222;podbiegnięcia do uciekającego autobusu&#8221;, a większość czasu spędzane jest w skulonej pozie przed monitorem, nasze płuca zwyczajnie dostają za mało powietrza.</p>
<p>Aby zatem się otrzeźwić, obudzić się i rozpędzić senność pomimo iż wykład jest o 11, gdzie teoretycznie nasz organizm o tej porze jest najbardziej efektywny, a nam zwyczajnie chce się spać. Powinniśmy podjąć następujące kroki. Po pierwsze wyprostować się, tak aby nasze płuca miały możliwość pełnego wdechu. Następnie nabieramy powietrze nosem, zaczynając od uniesienia przepony, a kończymy na górnej części klatki piersiowej.</p>
<p>Czyli wdech rozpoczyna się od ruchu przepony, to ona na początku się unosi, następnie (wszystko dzieje się podczas tego samego wdechu) unosi się okolica mostka, a na samym końcu powietrze rozpiera górną część płuc. Nadal ten sam może bardziej obrazowy opis, wdech nabieramy tak aby na początku uniósł się lekko brzuch, następnie mostek i dopiero na końcu cała klata. Wdech ma być wykonywany powoli, spokojnie i nie na siłę, następnie czekamy kilka sekund (około 8 ) i powoli wypuszczamy powietrze. Kilka wdechów wykonanych w ten sposób i pobudzenie gwarantowane <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<h3>Czasami spać się na wykładzie nie chce.</h3>
<p>Oby jak najczęściej się nie chciało. W tym tak jakby podsumowującym akapicie chciałem wspomnieć o niewielkim % wykładowców, którzy co nieco o tematyce rozwoju osobistego i efektywności słyszeli, oraz co więcej umieją tą wiedzę wykorzystać w praktyce (chwała im za to). Na pewno trafiliście w swoim życiu chociaż na jednego wykładowce, choćby nie wiadomo jak nudny przedmiot prowadził, na jego wykłady chciało się chodzić i wcale nie chciało się na nich spać.</p>
<p>Pierwszym atutem świadomych wykładowców, którzy chcą zarazić &#8222;bakcylem&#8221; do danej dziedziny swoich studentów, jest zaangażowanie z ich strony, które można prawie namacalnie poczuć. Osobę, która wczuwa się w to co mówi, intonuje odpowiednio swoją wypowiedź, aż miło się słucha. Doskonale do tego pasują również tematyczne żarty rzucone co jakiś czas, które rozluźniają sytuację i nasze szare komórki, które po chwili chętniej dzięki takiemu zabiegowi zapamiętują kolejne informacje. Dodatkowo kilka ciekawych rozbudzających wyobraźnie i chęć do działania przykładów z życia, albo doświadczeń i wykład doskonały gotowy.</p>
<p>No ale to tylko taka luźna dygresja, bo pouczanie szanownego Pana ze stopniem naukowym przed nazwiskiem, o sposobach prowadzenia wykładu, nie jest zbyt rozważne <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  z punktu widzenia zwykłego szarego studenta. Co by nie narazić się na jakieś nieprzyjemności, podczas egzaminu. Zatem, gdy wykład wygląda jak wygląda i trudno przez niego przebrnąć, pozostają metody podane wyżej <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://develop-blog.com/index.php/2011/10/jak-nie-zasnac-na-wykladzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co składa się na naszą motywacje?</title>
		<link>http://develop-blog.com/index.php/2011/09/co-sklada-sie-na-nasza-motywacje/</link>
		<comments>http://develop-blog.com/index.php/2011/09/co-sklada-sie-na-nasza-motywacje/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Sep 2011 19:21:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cinex</dc:creator>
				<category><![CDATA[Motywacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://develop-blog.com/?p=869</guid>
		<description><![CDATA[http://www.flickr.com/photos/aiesecgermany/6104405580/ Motywacja &#8211; jak często używamy tego słowa. Czasami brakuje nam motywacji do zrobienia czegoś. Niekiedy uczucie tak właśnie nazwane rozpiera naszą pierś i powoduje, że aż ręce same rwą się do działania. Motywacja impulsywna spowodowana jednorazowym bodźcem, lub utartym schematem i konsekwencją, która wspomaga ją i dążenia do naszych celów. W dzisiejszym wpisie chciałbym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><img src="http://develop-blog.com/wp-content/uploads/2011/09/motywacja-1.jpg" alt="" title="motywacja-1" width="500" height="333" class="alignnone size-full wp-image-911" /></center></p>
<div class="obrazek">http://www.flickr.com/photos/aiesecgermany/6104405580/</div>
<p><strong>Motywacja</strong> &#8211; jak często używamy tego słowa. Czasami brakuje nam motywacji do zrobienia czegoś. Niekiedy uczucie tak właśnie nazwane rozpiera naszą pierś i powoduje, że aż ręce same rwą się do działania. Motywacja impulsywna spowodowana jednorazowym bodźcem, lub utartym schematem i konsekwencją, która wspomaga ją i dążenia do naszych celów. W dzisiejszym wpisie chciałbym zagłębić się w to zagadnienie.</p>
<p>Co powoduje, że brak nam motywacji? Co obecnie jest coraz szerszą przypadłością. Jak odpowiednio nakierować naszą motywacje. A także jak dozować ją w odpowiednich dawkach aby nie okazała się słomianym zapałem, który wyczerpie się po kilku dniach? I w końcu czym tak właściwie jest ta motywacja? Z czego się składa i czy da się jej tak po prostu nauczyć i motywować na zawołanie?</p>
<h3>1. Czym jest motywacja?</h3>
<p>Do wyjaśnienia samej definicji tego słowa będę posiłkował się pomocą &#8222;cioci wikipedii&#8221; <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> <span id="more-869"></span></p>
<p style="text-align: left;"><em> <strong>Motywacja</strong> &#8211; stan gotowości istoty rozumnej do podjęcia określonego działania, to wzbudzony potrzebą zespół procesów psychicznych i fizjologicznych określający podłoże zachowań i ich zmian. To wewnętrzny stan człowieka mający wymiar atrybutowy.</em></p>
<p style="text-align: right;"><em></em>~~ źródło: <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna">Wikipedia</a></p>
<p>W skrócie tłumacząc (sam musiałem przez definicję podaną wyżej przebrnąć kilkukrotnie, aby zrozumieć ten naukowy bełkot) <strong>motywacja jest tym, co popycha nas do podjęcia określonego działania</strong>. Tak jak wciśnięcie przycisku na pilocie od telewizora, gdy aktualnie nadawany program nie interesuje nas zbytnio. Albo gdy jesteśmy głodni, to fizjologia naszego organizmu powoduje wzrost motywacji do &#8222;upolowania&#8221; czegoś smakowitego w lodówce lub pobliskim markecie.</p>
<p>No ale taka motywacja opisana wyżej, można powiedzieć nie wymaga wysiłku, nawyki z nią związane są tak głęboko zakorzenione w naszej świadomości, iż nie musimy tak bardzo się wysilać aby zmienić ten kanał w TV, lub po prostu zrobić sobie kanapkę. A co kiedy dochodzimy do wniosku, że oczekujemy od życia czegoś więcej, czegoś co samo życie nam nie przyniesie, ale sami musimy to coś wziąć od życia, a niekiedy wyrwać?</p>
<h3>2. Przyczyna motywacji.</h3>
<p>I tym sposobem gładko przechodzę do kolejnego akapitu, przyczyn motywacji czyli tego co towarzyszy całemu procesowi i drodze do celu który przed sobą postawimy. Do czynnika który jest początkiem, iskrą która gaśnie równie szybko jak się pojawiła.. lub zostaje podsycana aż przerodzi się w wielki żarzący ogień. Wszystko zależy tylko wyłącznie od nas samych.</p>
<p>Co może być przyczyną motywacji? Otóż wszystko, począwszy od głodu (cały czas nawiązuje do przykładów umieszczonych na początku wpisu), chęci odmóżdżenia się przed TV przy programie nie wymagającym myślenia (w tym miejscu pozdrawiam wszystkich &#8211; tak w mojej rodzinie też są takie osoby, które zamiast &#8217;1 z 10&#8242; wolą do obiadku oglądać taką kaszankę jak &#8216;Dlaczego ja?&#8217; itp..). No okej, jako że z przyczynami motywacji do tak prozaicznych czynności jak już pisałem, raczej problemów nie ma. To przechodzę do meritum.</p>
<p>Wydaje mi się, że są 2 konkretne przypadki jeżeli chodzi o przyczynę naszego zmotywowania. Oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić (a właściwie liczę na to i na burzę konstruktywnych komentarzy które zawsze wyśmienicie dopełniają wpis o czyjś punkt widzenia).</p>
<p><center><img src="http://develop-blog.com/wp-content/uploads/2011/09/motywacja-2.jpg" alt="" title="motywacja-2" width="500" height="333" class="alignnone size-full wp-image-913" /></center></p>
<div class="obrazek">http://www.flickr.com/photos/pritch/82184693/</div>
<ol>
<li><strong>Jakiś bodziec powoduje chęć zmiany lub osiągnięcia określonego celu.</strong></li>
<p>Coś tak nas denerwuje, że postanawiamy zmienić i nie postępować tak jak wszyscy. Tak jak dzieci z rodzin patologicznych, często albo idą w ślady rodziców, albo zostają ludźmi na poziomie, kończą studia zdobywają pracę i pomimo trudnego początku mogą powiedzieć, że im się udało. W takich przypadkach motywacja jest naprawdę intensywna bo i wizja porażki bardzo przygnębiająca, a obraz zwycięstwa pokrzepiający. Wszystko to składa się na mobilizacje, która pozwala co rano wstawać i dalej dążyć do określonego celu.</p>
<p>To samo możemy powiedzieć np. o środowiskach alkoholików, albo narkomanów. Wstrząs który przechodzą takie osoby po śmierci bliskiej osoby, która skonała przez źródło ich relaksu i rozrywki jest tak intensywny, że ludzie wreszcie zaczynają myśleć o konsekwencjach. Można powiedzieć, że jest to trochę motywacja przez strach, ale motywacja mająca bardzo duże znaczenie.</p>
<li><strong>Ktoś ma chęć do zrobienia czegoś, ale szuka bodźca który go do określonego celu bardziej zmotywuje.</strong>
<p>Oczywiście są osoby, które potrafią się przestawić z dnia na dzień i w ciągu określonego czasu osiągnąć to co sobie założyły. Często słyszymy, że ktoś mówi coś w stylu &#8222;Gdy ja się za coś zabieram, to robię to na 100%&#8221;. Jednak osób tego typu jest znacznie mniej niż tych, którzy pomimo początkowego intensywnego bodźca i wizji, po kilku dniach poddają się.</p>
<p>Bodziec ten musi być na tyle intensywny, aby mógł być towarzyszem, który pomoże podnieść się po porażce i podtrzyma gdy wiatr wątpliwości zawieje bardziej niż zwykle. Tutaj nie ma złotego środka i trudno coś pomiędzy znaleźć. Jeżeli napiszę, abyś wyobraził / wyobraziła sobie wizję siebie lepszego od wszystkich znajomych którzy obecnie studiują czy pracują razem z Tobą. Nie będzie to zbyt szlachetne, a w ręcz zakrawające na zachęcanie do wyścigu szczurów i imponowania ludziom których nie koniecznie się lubi. Co jest zupełną przeciwnością filozofii samorealizacji i rozwoju osobistego.</p>
<p>Dlatego przede wszystkim proponuję ogólne wspomagacze jak:</p>
<ul>
<li>tablica motywacyjna: może to być tło pulpitu lub zwyczajna korkowa tablica na której powiesisz zdjęcia i obrazki mające pozytywne przesłanie i będące skojarzeniem z dotarciem do obranego przez Ciebie celu.</li>
<li>wizja niepowodzenia: jak bardzo kontrowersyjnie by to nie zabrzmiało, także jest to jakiś sposób, który trochę zapobiegawczo daje kopniaka, co może być jeżeli się nie uda, działając na zasadzie kija (nie) marchewki. Co więcej obycie się z czarnym scenariuszem pozwala zniwelować stres wynikający z ewentualnych niepowodzeń.</li>
<li>to coś lub może ktoś?: co przy każdym pomyśleniu / spojrzeniu pozwoli poczuć dreszczyk emocji i ogromną moc, pozwalającą &#8222;przenosić góry&#8221; <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </li>
</ul>
</li>
</ol>
<p><center><img src="http://develop-blog.com/wp-content/uploads/2011/09/motywacja-3.jpg" alt="" title="motywacja-3" width="500" height="500" class="alignnone size-full wp-image-921" /></center></p>
<div class="obrazek">http://www.flickr.com/photos/lumaxart/2137729430/</div>
<h3>3. Entuzjazm na początku, nawyk na końcu.</h3>
<p><span style="color: #ffffff;">.</span><br />
<em>&#8222;Motywacja jest tym, co pozwala Ci zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala Ci wytrwać.&#8221;</em></p>
<p style="text-align: right;">~~Jim Ryun</p>
<p>Motywacja nie jest uczuciem które towarzyszy nam stale. Najczęściej największą jej moc odczuwamy na samym początku nowo podjętej przez nas inicjatywy. Czujemy jak rozpiera nas od środka i daje moc do działania, która wydaje się będzie trwać wiecznie. Wizja kwiecista pełna sukcesów i samych chwil chwały. Niestety często realia okazują się dużo brutalniejsze niż nasze przypuszczenia. Przychodzą pierwsze trudności, okazuje się że nie wszystko jest tak proste jakby mogło się z początku wydawać. No i naturalnie pierwsza porażka, która niejednokrotnie podcina skrzydła, które nie chcą już odrosnąć.</p>
<p>Ale w sumie to mam dla Ciebie czytelniku 2 dobre wiadomości. Po pierwsze, każda porażka przybliża nas do naszego celu. Jeżeli tylko naturalnie chcemy się z niej podnieść i wyciągnąć wnioski na przyszłość, staje się cennym doświadczeniem. A motywację na wysokim poziomie można utrzymać przez tyle czasu aby wyrobić sobie nawyki, które pozwolą czasami mimo braku motywacji, a nawet czasami dawki solidnego pesymizmu dalej brnąć w stronę sukcesu.</p>
<p>Każdy ma chwile zwątpienia, jesteśmy jedynie ludźmi i to naturalne. Małe sukcesy są paliwem dla naszej motywacji i pozwalają działać dalej. Jednak jeżeli dopiero rozpoczynamy swoją drogę do celu, to początki są zawsze najtrudniejsze. Bywa przecież, że aby zobaczyć pierwsze efekty trzeba <a href="http://develop-blog.com/index.php/2011/08/krew-pot-i-lzy-czyli-trening-czyni-mistrza/">poświęcić bardzo dużo czasu, energii i zaangażowania</a>. </p>
<p>Sekret zatem tkwi w umiejętności przetrwania gorszych chwil czy okresów, kiedy nachodzi nas niepotrzebny pesymizm i zwątpienie. Oczywiście, jeżeli nachodzą Cię uzasadnione wątpliwości, to zawsze należy się zastanowić, czy to co robisz Cię uszczęśliwia lub prowadzi do celu który chcesz osiągnąć. Jeżeli natomiast są to rozterki natury organizacyjnej bądź lenistwa, to nawyk jest lekiem który pozwala te gorsze czasy przetrwać.</p>
<p>Na razie o nawykach na develop-blog jest mało informacji. Dlatego wszystkich zainteresowanych odsyłam na <a href="http://bartekpopiel.pl/rozwoj-osobisty/chcesz-prawdziwej-zmiany-inwestuj-w-nawyki/">bloga Bartka</a>, na którym świetnie opisane jest to co w nawykach i ich tworzeniu jest najważniejsze!</p>
<h3>4. Kontrola własna lub czyjaś.</h3>
<p>Ostatnim elementem o których chcę dzisiaj wspomnieć, jest znalezienie kompana (najlepiej nie jednego) z którym podzielimy się naszymi planami. Publiczna deklaracja, bo tak fachowo nazywa się ten zabieg mający dać nam motywacyjnego do działania jest psychologiczną pułapką, w którą pakujemy się dla własnego dobra. Całość działa mniej więcej tak, mamy jakiś cel, marzenie, chcemy coś zrobić i czujemy się do tego zmotywowani. </p>
<p>Dzielimy się informacją na ten temat z naszymi przyjaciółmi, rodziną i znajomymi (najlepiej znaleźć pozytywnych ludzi, którzy przytakną naszej inicjatywie, a nie malkontentów którzy z góry skarzą nasze działanie na niepowodzenie). Sam fakt powiadomienia ich o tym spowoduje, że nie będziemy chcieli wyjść na gołosłownych ludzi, którzy jedno mówią a drugie robią. Tylko to co powiedzą tak uczynią. Co jest dodatkowym bodźcem motywacyjnym, który chcąc nie chcąc pchnie nas do działania!</p>
<p><strong>Zapraszam do komentowania i przedstawiania swojego punktu widzenia w tym temacie <img src='http://develop-blog.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  !</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://develop-blog.com/index.php/2011/09/co-sklada-sie-na-nasza-motywacje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

